Co robisz, kiedy jesteś WYKOŃCZONA?

z Brak komentarzy

Trafiłam dziś na cytat z książki „Dary niedoskonałości” Brené Brown, który brzmi następująco: 

„System pozytywnego reagowania to nasza tajemna broń w walce z wyczerpaniem, nadmiarem pracy i brakiem czasu. Na blogu wyjaśniałam, jak to się stało, że zdecydowałam się nie naprawiać tego systemu. Obiecałam sobie, że kiedy będę emocjonalnie, fizycznie i duchowo wykończona, spróbuję zwolnić, a nie zaciskać zęby i działać pod presją.”

Znam tę książkę i koncepcje DARÓW NIEDOSKONAŁOŚCI, o której Brené pisze i opowiada w internetowych wystąpieniach (na końcu tekstu znajdziesz link do wystąpienia TED, którego jeśli jakimś cudem jeszcze nie widziałaś, to musisz zobaczyć). Te koncepcje od kilku lat przemawiają do mnie bardzo mocno. Za każdym razem, gdy czytam jej książki lub słucham jej wystąpień, czuję, jak moje serce / dusza / idealizm podskakują z radości i krzyczą podekscytowane: WIDZISZ, ŻYCIE PEŁNYM SERCEM NIE TYLKO JEST MOŻLIWE!!! ONO JEST NIEZBĘDNE!!! Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że poza tymi cudownymi chwilami uniesień, zalewa mnie od czasu do czasu potężna fala mętnych wątpliwości, która przynosi ze sobą stare mentalne śmieci.

Podczas jednej z takich fal napisałam tekst o tym co robię, gdy jest mi źle.

Intencja była dobra, bo pisanie o tym, co pomaga wyłonić się ponad powierzchnię wątpliwości, to szlachetny cel. Jednak po ponownym przeczytaniu tamtego tekstu uznałam go za mało wiarygodny… Brzmiał jak gryps z więzienia i zdecydowanie więcej w nim było elementów „jest mi źle” niż „co robię gdy”. Dlatego uznałam, że pozostanie na zawsze w folderze: niepublikowane teksty. Gdy tylko poczułam się lepiej zapomniałam i o tym temacie i o tamtych sposobach. 

Być może ze względu na pełnię księżyca, a może przez nadmiar ciśnienia, które sama sobie ostatnio wytworzyłam (chyba było je czuć w ostatnim tekście ;) ) znów nadeszło wielkie tsunami, które na kilka dni dosłownie powaliło mnie na plecy. Tym razem objawiło się w postaci silnych zawrotów głowy. Kto mnie dobrze zna ten wie, że moja odporność na ból jest niska i generalnie nie należę do tych, którzy pomimo niedogodności (zwłaszcza wywołanych przez głowę) zaciskają zęby i idą uparcie do przodu (choć wiadomo, jak trzeba to i z zawrotami głowy poszłabym pewnie po dziecko do przedszkola). Dlatego muszę wyjaśnić, że tym razem to nie był „zwykły” ból głowy. Zawroty głowy pojawiły się tak nagle i były tak mocne, że poszłam wystraszona do lekarza, wyobrażając sobie w poczekalni najgorsze z możliwych diagnoz (tak wiem, to mało pomocne afirmacje i wizualizacyjnie, ale nic nie mogłam na to poradzić). Na szczęście okazało się, że dopadł mnie tylko LAGESCHWINDEL (polska nazwa jest mniej spektakularna – napadowe, pozycyjne zawroty głowy) i tak jak przyszło, tak odejdzie. Lekarka miała rację. Siedzę już o własnych siłach przed komputerem, czuję jeszcze lekki ucisk w skroniach, ale czuję też że na dobre zeszłam z łodzi, na której byłam przez ostatnie kilka dni. Świat już nie wiruje, a ja pokornie postawiłam obok biurka mały biały kubeł i sortuję notatki pełne pomysłów i śmiałych planów wyrzucając to, co nie jest na teraz. Czyli, jak przykazała dr Brené – próbuję zwolnić, zamiast działać pod presją. ;) 

Piszę o tym, bo tak naprawdę siadając dziś do tego tekstu potrzebowałam jakiegoś samonośnego tematu. I gdy zobaczyłam cytat Brené pomyślałam, że są to słowa, które mówią same za siebie. I które bardzo chciałabym ponieść dalej w świat. Chciałam nie tylko sobie samej je przypomnieć, ale także posłać do tych wszystkich cudownych Kobiet, które znam i których tak dobrze nie znam, ale coś czuję, że mogą czuć się wyczerpane i jedyne, co czują to ten dziwny przymus zaciskania zębów… 

Więc może nie masz tyle „szczęścia” co ja, i nie uziemi Cię w łóżku zwykły SCHWINDEL. Może będziesz zaciskać zęby długo dłużej. I może nawet mi nie uwierzysz (zwłaszcza, jeśli mnie dobrze znasz miewasz wrażenie, że mogłabym ubiegać się o miano Miss Relaksu w kategorii Odpuszczanie ;)). Jeśli jesteś perfekcjonistką to czuję, że nie wierzysz tym, którzy wolą odpuścić niż zapędzić się w niebezpieczne rejony wykończenia. Dlatego zaczęłam tekst od cytatu, bo Brené ma na swoim koncie masę niesamowitych osiągnięć i wie co mówi. 

Cytat Brene Brown o tym, co robi gdy jest wykończona.

Co robię gdy czuję, że kończy się moja emocjonalna, duchowa lub fizyczna bateria? 

Czasem czytam coś, co podnosi mnie na duchu. Choć w gąszczu książek samorozwojowych i psychologicznych wbrew pozorom nie tak łatwo znaleźć takie pozycje. Wiele jest takich, które zachęcają głównie do tego, aby sobie jeszcze bardziej „podkręcić śrubę”… Jednak na takich autorów jak Brené Brown, CLARISSA PINKOLA ESTÉS, Elaine N. Aron zawsze można liczyć. Czasem też sięgam po Miłosza i czytam wiersze. 

Gdy nie chce mi się zaglądać do kindle ani wyciągać ręki po książkę stojącą na półce wtedy pozostaje You Tube. Szukam czegoś, co ożywia, ale znów muszę uważać, aby nie trafić na coś, co mogłoby niezdrowo zagrzać do boju… Na You Tube zawsze mogę liczyć na Gabora Maté (którego już niebawem zobaczę na żywo w Londynie i czuję się tym faktem tak podekscytowana, jakbym miała wejść całą sobą do youTube ;) ). Czasem ratuje mnie Russell Brand, którego co prawda nie zawsze rozumiem (zwłaszcza, gdy mówi szybko), ale który zawsze tak wygląda, że mogę relaksować się od samego oglądania i potrafi rozśmieszyć. ;) Czasami przeglądam wystąpienia TED, albo zaglądam na kanał Marie Forleo (ale z nią muszę uważać ;) ). 

A gdy nie mam ochoty nic oglądać, ale mam jeszcze na tyle zdrowego rozsądku, aby doklikać się kilkoma ruchami kciuka do ratunkowych treści to wchodzę na stronę Joanny Chmury i czytam jej ostatnie wpisy blogowe, które są krótkie i zawierają w sobie tę niesamowitą mieszankę odwagi, nadziei i humoru połączonych z bliższą lub dalszą psychologiczno / rozwojową treścią (Asia uczyła się u samej Brené Brown :) ). 

Ostatnio staram się też MEDYTOWAĆ. W ten sposób „leczę” nawykowe myślenie i obwninanie siebie o słabsze momenty (co jest bez sensu, bo to nic innego jak kopanie dołka pod samą sobą i tylko pogarsza sytuację). Czasem włączam medytację prowadzoną z internetu, albo jedną z tych, którą kupiłam kiedyś i mam w ratunkowym folderze w iPodzie. Czasem po prostu siadam na kilka, kilkanaście minut i próbuję zdystansować się od myśli. A gdy bardzo mi się nie chce po prostu głęboko oddycham. 

To są moje źródła pierwsze pomocy, gdy czuję się emocjonalnie, fizycznie lub duchowo wypompowana.

I przyznam szczerze, że pomagają mi się regenerować znacznie lepiej (i trwalej) niż tabliczka czekolady. Choć przekonanie samej siebie do sięgnięcia po nie zajęło mi sporo czasu (i do dziś różnie z tym bywa, bo ratunkową tabliczkę czekolady też zawsze mam w domu ;) ). Kiedyś nie brałam nawet pod uwagę tego, że mogłam być emocjonalnie lub duchowo wyczerpana… A ponieważ starałam się za wszelką cenę unikać wysiłku fizycznego, to o ten stan nigdy bym się nie podejrzewała. A był to jedyny stan WYCZERPANIA, jaki przychodził mi do głowy. Także, gdy czułam się wypompowana, próbowałam zaciskać zęby i robić jeszcze bardziej to, co mi nie służyło… I co ciekwe, zazwyczaj moje wyczerpanie objawiało się potwornym BÓLEM GŁOWY który „leczyłam” tabletką przeciwbólową… która zazwyczaj nie pomagała. Dopiero niedawno zrozumiałam dlaczego.

A Ty, masz swoje sprawdzone sposoby na to, aby podładować się, kiedy czujesz się wykończona? 

Czy „dumnie” zaciskasz zęby? 


W razie nagłej potrzeby kliknij w jeden z poniższych linków ;) 

Brené Brown TED talk: The power of vulnerability (Moc wrażliwości, na stronie dostępne polskie napisy).TU 

Brené Brown TED talk: Listening to shame (Słuchając wstydu, na stronie polskie napisy) TU

Moja rozmowa z Joanną Chmurą: Odwaga do bycia autentyczną. TU (znajdziesz tam też odnośnik do strony Asi).

Jeśli nie znasz Gabora Mate na dobry początek obejrzyj jego wystąpienie TEDex: Władza uzależnienia i uzuależnienie od władzy. TU

Jeśli jego postać jest Ci znana, to polecam:

odcinek podcastu Sounds True, w którym Gabor Maté jest gościem TU;

długi, ale niezwykle ciekawy wywiad Tima Ferrissa z Gaborem Maté TU;

oraz rozmowę Russella Branda z Gaborem Mate TU ;)


Chcesz otrzymać powiadomienie o nowym tekście?

Oraz link do niepublikowanych tekstów, które są dostępne tylko dla Czytelniczek LISTÓW?

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ (tu). 


Spodobał Ci się ten tekst?

Podziel się nim! Skorzystaj z poniższych przycisków lub wyślij link do tekstu komuś, kogo znasz. :*

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?