Czas na wiersz K. K. Baczyńskiego „Praca”.

z Brak komentarzy

Witaj! Cieszę się niezmiernie, że czytasz ten tekst 🙂

Możesz się zastanawiać, dlaczego w samym środku lata – 7 sierpnia – wybieram wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Praca”. Przecież są wakacje, więc nie czas myśleć o pracy. Poza tym wiersz nie należy do najłatwiejszych…. A przecież są wakacje, więc czas na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego niczym drink z palemką pity choćby pod namiotem lub na pomoście nad jeziorem…

Możesz pomyśleć, że zwariowałam. Albo co najwyżej, że jestem dość przewrotna. To drugie całkiem do mnie pasuje. Ale dziś mam dwa powody, żeby zaserwować Ci w ten ciepły i słoneczny sierpniowy dzień wiersz „Praca”.

Jakie?

Otóż uważam, że lato i wakacje to wbrew pozorom dobry moment na zastanowienie się nad pracą. Ja się bardzo intensywnie nad tym zastanawiam ostatnio.

Po drugie, jest sierpień – miesiąc rocznicy Powstania Warszawskiego. I choć daleko mi do gorliwej patriotki upamiętniającej każdą rocznicę historyczno- narodową, o tyle myślę, że to dobry czas na wspomnienie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Także rozwinę te dwa wątki, a potem zaproponuję Ci wiersz. Jeśli nie masz ochoty na moje dywagacje ani na jeden ani na drugi temat wskakuj od razu do akapitu – Czas na wiersz. Wiersz jest krótki. Mam nadzieję, że poruszy w Tobie jakąś strunę w sercu, rozumie lub choćby na języku.

Praca według Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Rozmyślałam wczoraj wieczorem nad tym jaki by tu wiersz zaserwować. I nagle przyszedł mi do głowy Baczyński. Więc przewertowałam wirtualne strony internetu w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego – lekkiego, ciepłego i wakacyjnego. Lecz ciężko u Baczyńskiego znaleźć takie wiersze. Szybko trafiłam na wiersz „Praca”. I postanowiłam przy nim pozostać. Bo przecież wakacje to czas odpoczynku od pracy i ładowania baterii (tak w teorii przynajmniej ;))

A z drugiej strony uzmysłowiłam sobie, że ten wiersz musiał po prostu do mnie przyjść. Bo ostatnio nic tak nie zaprząta mojej głowy jak temat pracy. Dlaczego? Bo od dwóch lat jestem na permanentnych „wakacjach” opiekując się Bułą. I jakoś czuję w kościach, że dobiegają końca. I w związku z tym intensywnie nagabują mnie myśli czym tak naprawdę jest praca. Czy to po prostu jakieś zajęcie, wykonywane od 9 do 17, za które dostaje się comiesięczną zapłatę? Czy to coś więcej? Czy praca może być pasją? Czy powinna być pasją? I jeśli tak, to czy można na takiej pracy odpowiednio zarobić?

Czytając wiersz K. K. Baczyńskiego nie otrzymuję odpowiedzi na te pytania. Przynajmniej nie wprost. Pierwsza myśl, która przychodzi mi po przeczytaniu tego krótkiego wiersza to trud. Wyczuwam trud także na poziomie czytania. Wiersz jest utkany z pięknych metafor, które jednak wymagają ode mnie skupienia. Brakuje mi na koniec jakiejś nutki nadziei – wersu, który wspomniałby o satysfakcji z pracy. Ale może to w tym wierszy jest, tylko ja dziś tego tak nie odczytuję? A może tej nadziei nie ma ze względu na okoliczności, w których żył i pracował ich autor? Gdzie każdy moment był wart przeżycia, w obliczu wszechogarniającego zagrożenia i wiszącej w powietrzu śmierci?

Poeta Krzysztof Kamil Baczyński. 

Samej biografii poety należącego do pokolenia Kolumbów nie mam zamiaru teraz streszczać. Jeśli masz ochotę zapoznać się z historią jego krótkiego życia zapraszam Cię na stronę Wikipedii.

Baczyński zginął w wieku 23 lat, raniony śmiertelnie strzałem 4 sierpnia 1944 r. podczas powstania warszawskiego. Niesamowite jest dla mnie to, jak w tak krótkim czasie udało mu się napisać tyle wspaniałych utworów. Jak wiele „pracy” udało mu się wykonać w tak krótkim życiu. W jak tragicznych okolicznościach przyszło mu żyć i zginąć. I jak dzięki swojej pracy zapisał się już na zawsze w historii i pamięci kolejnych pokoleń.

I 62 lata i trzy dni po jego śmierci sięgam po ten wiersz. Ciągle tak aktualny. Piękny, lekko oniryczny, nastrojowy. I proponuję go dziś Tobie.

Wiersz "Praca" K. K. Baczyński

Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Praca”.

Wiersz zamieszczam na podstawie źródeł dostępnych w internecie.

Znuźenie posklejało pajęczyną oczy,
godziny bruzdy ryją po mózgu kroplami,
w plecach w kabłąk wygiętych ból bezn1d1u zamilkł.
Serce rozsadza usta sklejone milczeniem,
papier się piętrzy w stosy pajęczastych wiórów,
palce splątane grają po maszyny oczach
i grają długie pieśni roboczego chóru.
Plączą się białe karty wśród nocy posocza,
wisi gdzieś w bezprzestrzeni czarne ciszy grono
i palce, palce….
palce biją w nieskończoność…

 

Ciekawa jestem bardzo, co Tobie dziś dał ten wiersz?

Czym jest dla Ciebie praca?

Podziel się swoimi myślami w komentarzach lub napisz do mnie.

Życzę Ci udanego dnia i tygodnia. Owocnej pracy lub wakacji 🙂