Elizabeth Gilbert czyli „Wielka Magia” i kreatywne życie w praktyce.

z 1 komentarz

Zapragnęłam przeczytać „Wielką Magię” zaraz po tym, jak obejrzałam rozmowę Marie Forleo z Elizabeth Gilbert.

Był późny wieczór, a może nawet wczesna noc. Skończyłam mastermindowe spotkanie i nijak nie wyobrażałam sobie zasnąć. Moje myśli biegły szybko, jedna prześcigała drugą. Dlatego postanowiłam włączyć youTube i znaleźć film, dzięki któremu mogłabym nieco ochłonąć. Niestety trafiłam na wspomnianą wyżej rozmowę Marie Forleo z Liz Gilbert. Zamiast znużenia ogarnęła mnie ogromna chęć tworzenia. Zachęcam Cię do obejrzenia tego filmu – link znajdziesz na końcu tekstu. Zanim umkniesz mi na kolejne 40 minut, chciałabym spędzić jeszcze z Tobą kilka chwil i opowiedzieć Ci o Wielkiej Magii.

O książce „Wielka Magia” słyszałam już wcześniej od kilku bliskich mi osób.

Jednak od momentu gdy usłyszałam Liz Gilbert byłam pewna, że muszę przeczytać tę książkę. Wszystko złożyło się w czasie z naszymi planami wyprowadzki z Irlandii. Postanowiłam wykorzystać sytuację i nabyć w pobliskiej księgarni „Wielką Magię” w oryginale. Pewnie gdybyśmy zostali w Irlandii wypożyczyłabym egzemplarz w bibliotece, ale tym razem chciałam mieć swój na pamiątkę.

Taki symbol na dobry początek mojego dalszego kreatywnego życia, które miało dzięki tej lekturze rozkwitnąć niczym amazońska dżungla po wielkiej ulewie.

Wybrałam się do księgarni w poszukiwaniu „Wielkiej Magii”. Znalazłam dość szybko, bo książka była w tym czasie na topie. Spojrzałam na cenę i zamarłam. Dużo ponad 20 euro. Obudziła się we mnie poznańska sknera (skąpiec). Zwłaszcza, że ebooka w języku polskim mogłam nabyć w promocji za dwadzieścia kilka złotych. Pojawił się oczywisty dylemat – brać czy nie brać? Ręka zaczęła mi drżeć. W końcu to miał być początek mojego wymarzonego kreatywnego życia, taki magiczny symbol, a książka miała być swoistym talizmanem…

Z tych rozterek szybko wyrwało mnie piszczenie Buły siedzącej w wózku. Musiałam szybko podjąć decyzję. Spojrzałam jeszcze raz na półkę mając nadzieje, że może natrafię na drugi egzemplarz, który byłby z jakiejś niespodziewanej przyczyny przeceniony. Nic takiego nie miało miejsca.

Kątem oka zauważyłam jednak inną książkę autorstwa Elizabeth Gilbert – „Jedz, módl się, kochaj”. Nie miałam planów jej czytać. Szczerze mówiąc nie czytuję takich książek. Życiowe rozterki kobiety po trzydziestce… Nie dziękuję. Dysponuję własnymi rozterkami aż w nadmiarze ;). Ale tamta książka była dużo tańsza. Dlatego zaczęłam się zastanawiać nad jej zakupem.  Zaciekawił mnie tekst na okładce, zamieszczony między nazwiskiem autorki, a tytułem – „Ponad 10 milionów sztuk sprzedanych na całym świecie”.  Nie pomyślałam w tamtym momencie, że 10 milionów osób nie mogło się mylić. Pomyślałam raczej, że chcę wiedzieć co takiego jest w książce, którą kupiło tyle osób. Buła znów zaczęła piszczeć. Jeszcze raz porównałam ceny „Wielkiej magii” i „Jedz, módl się, kochaj”. Wybrałam tańszą.

Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu z poczuciem, że kiedyś może przeczytam tę książkę. Nie przypuszczałam wtedy, że będzie to jedna z najlepszych książek jakie w życiu przeczytam.

Elizabeth Gilbert o kreatywności podczas wystąpienia TED.

„Wielką Magię” postanowiłam kupić przez internet w polskiej wersji. Jednak ciągle coś mnie od tego odciągało. Nastąpiły czarne miesiące przeprowadzki do Dojczlandii i trudnej aklimatyzacji. Nie było czasu i miejsca na kreatywne życie. Było poszukiwanie mieszkania, podróże i upalne lato, które nie sprzyja koncentracji (przynajmniej mojej blond głowie nie sprzyja).  W tamtym czasie jedyne na co miałam ochotę to krótkie i niezobowiązujące formy. Często wybierałam YouTube. W ten sposób znów natrafiłam na Liz Gilbert i jej wystąpienie na konferencji TED. A właściwie na dwa wystąpienia. Intrygujące. Wprowadzające idealnie w „Wielką Magię”. Zachęcam Cię do ich obejrzenia w wolnej chwili (linki znajdziesz na końcu teksu).

Zaciekawiła mnie koncepcja, jaką Gilbert przedstawia na temat kreatywności. Mówi wprost – wróćmy do starożytnych koncepcji geniusza, który nawiedza człowiek, a nie człowieka, który jest geniuszem. Po co? Po to, żeby tworzenie dawało twórcy przede wszystkim radość, a nie obciążenie. Co Ty na to?

gilbert wielka magia książka

„Jedz, módl się, kochaj”.  

Wprowadziliśmy się do nowego mieszkania jesienią. Przyszły wiatry i deszcze. Dla mnie był to jasny sygnał, że czas pokornie spędzać większość chwil w domu. Dla Buły niekoniecznie. Mieszkanie nie jest dla dwuletniego dziecka tak interesujące jak to co dzieje się poza nim. Jednak Buła jest bardzo kreatywnym dzieckiem. Jednego dnia udało jej się dopaść niepostrzeżenie wielki karton z książkami i wszystkie porozrzucać po osiemdziesięciu metrowym mieszkaniu. W ten sposób Buła przypomniała mi o książce Elizabeth Gilbert, którą kupiłam przed wyjazdem z Irlandii. Za oknem padał deszcz. Choć było dopiero południe musiałam włączyć lampę, abyśmy nie były pogrążone w szarudze dnia. Otworzyłam książkę mimochodem, głównie z zamiarem ogólnego przewertowania stron. Przeczytałam pierwszą stronę. I drugą, trzecią… Dopiero ciągnąca mnie za rękę Buła uzmysłowiła mi, że zupełnie pogrążyłam się w lekturze.

Książka „Jedz, módl się, kochaj”,  była po raz pierwszy wydana 10 lat temu. Wielki bum i czasy świetności ma już za sobą. Może już dawno ją przeczytałaś i masz ochotę zapytać mnie w tym momencie, jak to się stało, że dopiero teraz przeczytałam tą książkę. Nie wiem. Pewnie ominęłam ją szerokim łukiem jak większość bestsellerów, które wszyscy czytają w danym momencie. Ale mam wrażenie, że nie przypadkiem ta książka trafiła właśnie teraz w moje ręce. Dziś na pewno rozumiem ją dużo lepiej, niż zrozumiałabym mając 20 lat.

Fabuła tej książki nie jest dla mnie kluczowa. Choć przyznam, że historia podróży do Włoch, Indii oraz Indonezji to niesamowity materiał na bestseller. Gilbert potrafi bardzo sprawnie żonglować swoją własną historią, opisem trudnych emocji, tematem poszukiwania Boga i faktami na temat poznanych osób, odwiedzonych miejsc i obserwowanych zwyczajów. Ta książka to misternie i mistrzowsko utkana mozaika, która zachwyca, wciąga i daje do myślenia.

Przeczytałam niedawno cytat (z cyklu „inspiracja do pisania”), że dobra książka to taka, po której robi się smutno, że się skończyła. Ta książka zdecydowanie do takich należy. Rozmawiałam o niej ostatnio z moją przyjaciółką M., która przyznała, że po przeczytaniu „Jedz, módl się, kochaj” żadna kolejna książka jej tak nie wciągnęła. Moja przyjaciółka trochę mnie tym zasmuciła. Bo po przeczytaniu takiej książki ma się ochotę na więcej wciągających lektur. Dlatego, jak tylko skończyłam czytać pierwszy bestseller Gilbert od razu rozpoczęłam czytać „Wielką magię”.

„Wielka Magia” niewątpliwie wciąga.

Choć to rasowy poradnik. Podtytuł – „odważ się żyć kreatywnie” – dużo obiecuje. Książka nie zawodzi. Wyczerpuje temat. Autorka przeprowadza czytelnika przez wszystkie etapy kreatywnego życia. Zaczyna od ważnego pytania – po co żyć kreatywnie. Wyposaża w solidną dawkę argumentów przemawiających za odważeniem się do kreatywnego życia. Następnie udziela jasnych podpowiedzi co do szczegółów kreatywnego życia.

Ale to nie jest książka dla każdego. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że odziera ze złudzeń. Mimo, że sama Liz Gilbert osiągnęła niesamowity sukces i utrzymuje się z pisania, to wielokrotnie zaznacza, że nie ma żadnych gwarancji, aby w każdym przypadku przekuć pasję w dobrze prosperujący biznes. Wręcz przeciwnie. Autorka zachęca do kreatywnego życia dla samej radości tworzenia, a nie dla pieniędzy. Jak sama wielokrotnie podkreśla – sukces może przyjść, ale nie musi. Wybór artystycznej ścieżki to pewnego rodzaju hazard.

Co więcej główna teza tej książki, która jest rozwinięciem wystąpień pisarki na konferencjach TED nie jest łatwa do przyjęcia. Autorka zakłada, że gdzieś istnieje świat idei, które szukają ludzi do ich rozprzestrzeniania. Podczas spotkania właściwego człowieka z właściwą ideą rozpoczyna się tytułowa wielka magia. Osobiście spodobała mi się ta koncepcja. Ale przyznam uczciwie, że nie ma na nią żadnych twardych dowodów. Po prostu trzeba w nią uwierzyć. I wtedy dzieje się magia…

Masz ochotę kupić książki Elizabeth Gilbert?

„Wielka magia” ZAJRZYJ TUTAJ

„Jedź, módl się, kochaj” ZAJRZYJ TUTAJ


Jeśli interesuje Cię temat kreatywności i chcesz tworzyć (pisać, malować, śpiewać, tańczyć, wyrażać się w jaki tylko sposób najlepiej potrafisz)…

ZOBACZ 

 Niesamowicie inspirującą rozmowę Elizabeth Gilbert z Marie Forleo KLIKNIJ TU

 Wystąpienie Elizabeth Gilbert na konferencji TED Your elusive creative genius KLIKNIJ TU

 Wystąpienie Elizabeth Gilbert na konferencji TED Success, failure and the drive to keep creating KLIKNIJ TU

PRZECZYTAJ 

 książkę Elizabeth Gilbert „Wielka magia”

 książkę Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj” (jeśli jeszcze jakimś cudem jej nie czytałaś 😉 ).


TEN POST ZAWIERA LINKI AFILIACYJNE.

O co chodzi? Nie bój się, nic Ci nie grozi, linki afiliacyjne nie gryzą 😉 Pamiętaj też, że nie wpływają na moje opinie – polecam tylko te książki, które szczerze mi się podobają. Decyzja zawsze należy do Ciebie.


Oglądałaś? Czytałaś? Żyjesz kreatywnie? A może ciągle brakuje Ci odwagi?

Napisz w komentarzu! 🙂

 

 

  • Nam ta książka a konkretnie audiobook bardzo się podobał. Uważamy, że pokazuje jak można żyć kreatywnie i z tej kreatywnej działaności żyć. Odblokowuje hamulce, motywuje do działania. Serdecznie polecamy!