GDYBY ŻYCIE BYŁO GRĄ… W CO BYŚ GRAŁA?

z 6 komentarzy

Kilka dni (a w zasadzie nocy) temu dopadła mnie bezsenność. Pewnego wieczora zupełnie przez nieuwagę pochłonęłam nadmierną dawkę kofeiny. Zaraz potem ochoczo zajęłam się tworzeniem czegoś niezwykle interesującego.

Buła poszła spać. Dick też. Za oknem zrobiło się ciemno. Było grubo po 22.00. Należę do osób, która gdy się nie wyśpi, kąsa niczym jadowity wąż. Dlatego wiedziałam, że czas położyć się spać.

Niestety, rzadko kiedy, usypiam przykładając głowę do poduszki. Mój system długo się wycisza, a zasypianie trwa… Tamtej nocy trwało kilka godzin.

W międzyczasie myślałam. I tak, ni stąd ni zowąd, wpadła mi do głowy pewna myśl.

Pomysł na zabawę myślową. Dziś chcę się z Tobą tym podzielić.

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE TWOJE ŻYCIE TO GRA.

Jednym słowem już na starcie znasz zasady. Dysponujesz też określonymi narzędziami, które mają ułatwić Ci zwycięstwo.

Zaczynasz grać. Poznajesz towarzyszy i/lub przeciwników. Określasz cel.

Wiesz, że masz szansę na zwycięstwo i nagrodę. Ale możesz też przegrać.

W tej zabawie to Ty decydujesz – w co grasz.

Co będzie gdy skończysz grać? Zdecydujesz się grać od nowa? Może będziesz cieszyć się z zasłużonej nagrody? Lub będziesz zamartwiać się przegraną?

To jak, wchodzisz w to?

 

Gdyby życie było grą... W co byś grała

 

MAM DLA CIEBIE 6 PROPOZYCJI GIER.

#1 OLDSKULOWA PLANSZÓWKA

Proponuję chińczyka. Idealna, jeśli preferujesz rutynę i czerpiesz satysfakcję z przewidywalności życia. W zasadzie jedyne co może wypchnąć cię z tej gry to jakaś katastrofa, w postaci niesfornego gracza, który nagle mógłby przewrócić wszystkie pionki lub też trzęsienia ziemi.

Jedyne na co masz wpływ w tej grze to kolor pionka. Przez całą grę stoisz cierpliwie i czekasz na swoją kolej. Czyli na rzut kostką. I tak posuwasz się do przodu. Może pójdziesz szybciej, może trochę dłużej? Wszystko zależy od szczęścia…

Nagroda to bezpieczna baza, w której możesz spocząć tuż przed końcem gry.

#2 OLDSKULOWE NINTENDO

Proponuję Mario Bros. W tej grze jesteś bohaterką główną. Twój cel to przejście przez niebezpieczne pola, kanały, zamki, aby w nagrodę dostąpić królestwa i ręki króla (w oryginale Mario jest mężczyzną, więc walczy o królewnę, ale myślę, że w XXI w możemy skończyć z tym patriarchalnym scenariuszem).

Wygrasz, jeśli w finalnej scenie pokonasz smoka. To trudne zadanie.

Masz co prawda 3 próby, ale to wciąż niewiele, w obliczu licznych niebezpieczeństw, które ciągle będziesz napotykała na swojej drodze.

W tle raz po raz będzie Ci towarzyszyła muzyczka  (tutu tututu turtutututu…).

#3 3D

Proponuję grę na miarę naszych czasów. Na starcie zakładasz wielkie okulary. Dzięki nim zanurzasz się w wirtualnej rzeczywistości.

Grasz w co chcesz i z kim chcesz. Fabuła dowolna. Wszystko zależy od Ciebie. Oczywiście dopóki masz włączone okulary.

Niby grasz, ale jednak fizycznie żyjesz poza światem, w którym przebywasz. Twoja głowa wierzy w scenariusze, których doświadczasz tylko wzrokiem i słuchem. Inne zmysły, nieużywane, albo słabną, albo zaczynają walczyć o przestrzeń dla siebie.

Najpierw będziesz oczarowana blaskiem kolorowych obrazów i intensywnością doświadczeń. Z czasem możesz poczuć zmęczenie. Może nawet niepokój? Wypalenie?

Nagroda jest wirtualna. Tak jak gra, którą prowadzisz.

#4 SZACHY

Propozycja dla dostojnych myślicielek. W tej grze strategia to podstawa. Wykonując ruch, planujesz pięć kolejnych. Nieustannie próbujesz odgadnąć strategię przeciwnika.

Twój priorytet, to utrzymanie na planszy jak największej liczby figur. To twoje zasoby.  Grając, jesteś rozważna bo od tego zależy twój sukces lub przegrana.

Grasz o królewski tron (znów ten patriarchat, od wieków król jest najważniejszą figurą, ale jeśli chcesz możemy umówić się, że tę rolę przejmie królowa). Przez całą grę twoja głowa pracuje na najwyższych obrotach. W tym czasie serce ziewa z nudów. Od czasu do czasu podryguje, gdy uda ci się zapędzić przeciwnika w kozi róg, albo zbić jedną z jego figur.

Gra może skończyć się zwycięstwem, przegraną lub patem.

Życie jako gra szachy

#5 SQUASH

Propozycja dla miłośniczek intensywnego ruchu oraz wiecznego zawrotu głowy. Odbijasz każdą piłkę, którą z impetem posyła inny gracz. Nie ma wątpliwości, że chodzi o rywalizację. Adrenalina trzyma cię w napięciu i nie pozwala ani na chwilę odpuścić. Działasz ad hoc, jak szalona, bez większego namysłu. Jesteś w ciągłym pędzie.

Coraz częściej dopadają Cię bolesne kontuzje.

Grasz zamknięta w małej klatce, za szybą, oddychając nieustannie powietrzem wydmuchiwanym przez klimatyzatory.

Kończysz turniej pełna endorfin? Czy może wymęczona i obolała? To zależy od twojej kondycji i warunków fizycznych.

#6 PIŁKA NOŻNA

Grasz zespołowo. Rozkładasz siły na długi, wyrównany mecz. Jesteś częścią drużyny. Obsadzona na pozycji, w której czujesz się najlepiej. Dajesz z siebie wszystko. Jednak wiesz, że od czasu do czasu możesz liczyć na odpoczynek na ławce rezerwowych. Kontuzje mogą się zdarzyć. Uważasz na faule, bo im jesteś lepsza, tym drużyna przeciwna coraz bardziej próbuje cię zatrzymać. Od ciebie zależy czy grasz fair play.

Jest zielono. Czasem świeci słońce. Czasem pada deszcz. W najważniejszych momentach masz wsparcie i doping tych, którzy ci kibicują.

Kończysz z pucharem lub odchodzisz z niczym.

Życie jako gra piłka nożna


TA ZABAWA TO PEWNA METAFORA.

A właściwie zbiór metafor. Pełen nieścisłości i dziur. Mam tego świadomość. Dlatego nazwałam to zabawą. 😉

Ciekawa jestem, czy Ci się podobało?

Jeśli tak, to którą grę wybrałaś?

Może masz własny pomysł na grę?

Może w różnych momentach życia grasz w inną grę?

Napisz o tym w komentarzu. 🙂

  • Emilia Maciejewska

    Wybrałabym jakąś grę planszową opartą o draft – mogłabym wtedy dobierać potrzebne zasoby stopniowo i dzięki nim mieć większy wpływ na to, co się dzieje. Niech to będzie np. Studium w Szmaragdzie w klimatach mrocznych gdzie różne potwory – pardon Przedwieczni – próbują zapanować nad naszym światem. Zwalczanie ich i walka o jak najlepszą pozycję. Tak by to wyglądało.

  • Pamiętacie SIMCITY? To gra, gdzie budujesz i zarządzasz miastem. Strategia czy chaos – konsekwencje są czasem krócej, kiedy indziej długo odczuwalne dla całego systemu … Gra ucząca strategi i myślenia o konsekwencjach w swoim działaniu.

    • Pamiętam SIMCITY bardzo dobrze. 🙂 Był taki czas, że grałam w to w każdej wolnej chwili.. Tylko, że miałam „specjalny” kod, po wpisaniu którego na moim wirtualnym koncie przybywało pieniędzy. 😉 Zdecydowanie dopisuję tę grę do mojej listy!

  • U mnie to raczej wszystkie te gry się przeplatają, czasem nudny chińczyk, czasem squash czasem szachy, a czasem to bardziej RPG. Niezły odjazd musiałaś mieć podczas bezsennej nocy 🙂

    • Nieźle mnie podsumowałaś. 😉 Przyznam, że nie cierpię nieprzespanych nocy, zwłaszcza w tygodniu, także układanie tego tekstu w głowie dało mi poczucie, że ta noc nie była do końca stracona. 😉 Co do gier, to mam podobnie, w różnych momentach życia „grywałam” w różne gry.