Nadzieja na lepszą przeszłość, czyli o tym jak ODPUSZCZAĆ I WYBACZAĆ naprawdę.

z Brak komentarzy

Jeśli „liznęłaś” choć trochę rozwoju osobistego to pewnie już wiesz, że porady w stylu: „wybacz”, „odpuść” pojawiają się bardzo często. Mam wrażenie, że im więcej czytam, tym częściej na nie trafiam. Z różnych ust i w różnej formie, ale w przekazie znaczących dokładnie to samo: 

Zostaw to co było dokładnie tam, gdzie tego miejsce.

Przeszłości nie zmienisz.

Pogódź się z tym.

Przebacz. 

Znam tę teorię. Brzmi naprawdę logicznie.

Trudno nie potakiwać głową w rytm mantry: wybaczam. Lecz jak dobrze wiadomo logiczna głowa to tylko kawałek złożonego organizmu jakim jesteśmy. Przekonuję się o tym za każdym razem gdy pojawia się we mnie wzmożony gniew lub złość, które uruchamiają wewnętrzny wulkan. Podczas wybuchów na powierzchnię wydobywają się jadowite i kąśliwe uwagi oraz pretensje. Mój mąż ma na to bardzo obrazowe i w gruncie rzeczy trafne określenie – kwas. I za każdym razem, gdy już uleje się ze mnie ten kwas, mam świadomość, że hmm… Chyba czegoś komuś jednak nie wybaczyłam… Bo skoro na błahą sytuację potrafię zareagować ogromną złością, którą dopalają wspomnienia, że on/ona kiedyś to czy tamto, to znaczy, że cały czas noszę w sobie stos niezałatwionych spraw. I często byłam przekonana, że mam to już przemyślane, a jednak cały czas te tematy leżą gdzieś na dnie i żyją własnym życiem niczym bakterie podgryzające starą, jątrzącą się ranę. 

Piszę o tym ponieważ ostatnio, podczas jednej z medytacji w kursie „Mindfulness Daily” prowadzonym przez Tarę Brach i Jacka Kornfielda pojawił się temat PRZEBACZENIA. 

Jack Kornfield w cudowny i kojący sposób opowiadał przez kilka minut o wybaczaniu. I choć tak jak pisałam, znam te teorię to mam wrażenie, że tym razem gdy mówił słuchałam nie głową lecz sercem.

Zresztą, za każdym razem gdy włączam ten kurs, niezależenie czy mówi do mnie on czy Tara, pojawia się jakaś magiczna przestrzeń. Czuję, że ich słowa trafiają głębiej. Metaforycznie rzecz ujmując, ten kurs i te krótkie medytacje są dla mnie jak moment, w którym rozsiadam się na wilgotnej trawie pod wielkim drzewem przy chłodnym strumyku podczas upalnego dnia. Nagle, w środku mojego wewnętrznego gorąca ich słowa studzą, łagodzą i do tego jeszcze poją to, co daje mi siłę aby być trochę lepszą wersją siebie. To co daje moc, aby budować życie w zgodzie ze sobą. I choć ich słowa leją cudowną słodycz na moje serce, to nie chcę tu kreślić idyllicznego obrazka, bo jak dobrze wiemy idylla wyszła już dawno z estetycznej mody. ;) Więc muszę dodać trochę cienia tu i uwdzie, aby urealnić tę historię. Zdarzają mi się oczywiście dni gdy prowadzona medytacja jest notorycznie zakłócana myślami na temat moich małych i dużych zacietrzewień lub obsesyjnych zakupów czy planów i marzeń na przyszłość… Jednak muszę powiedzieć, że to w jaki sposób Tara Brach i Jack Kornfield uczą mnie praktyki MINDFULNESSU (UWAŻNOŚCI) jest tym, co rezonuje z moim wnętrzem i pozwala mi dojrzeć, jak mocno moje wewnętrzne piękno bywa zakurzone lub przysłonięte stosem codziennych spraw.

 

Wracając do WYBACZENIA. 

W jednej z codziennych lekcji Jack Kornfield wypowiedział zdania, które mocno zapadły mi w pamięci i którymi chciałabym podzielić się z Tobą. Ich znaczenie było takie, aby porzucić nadzieję na lepszą przeszłość i wybaczyć. Zrobić to dla siebie, a nie dla osoby, której się wybacza. 

Ta nadzieja na lepszą przeszłość utkwiła mi w głowie. Zwłaszcza, że temat nadziei od jakiegoś czasu mi tę głowę zajmuje do tego stopnia, że nagrałam niedawno odcinek podcastu, w którym rozpoczęłam rozmowę z Gosią Pawlińską od pytania – jak odróżnić dobrą, ożywczą nadzieję od tej szkodliwej, która zasila tylko złudzenia i jest tak naprawdę naiwnością? (POSŁUCHAJ całego odcinka TU). I słuchając ostatnio Jacka Kornfielda dostałam częściowo odpowiedź na to pytanie. Otóż, nadzieja na lepszą przeszłość to naiwność. A remedium na te złudzenia jest właśnie przebaczenie.

„PRZEBACZENIE to odpuszczenie gniewu i zarzutów, na rzecz rozpoczęcia czegoś nowego.”

 

Jack Kornfield

 

Po krótkim wstępie teoretycznym, który jak widzisz do dziś przemyśliwuję ;) odbyło się praktyczne ćwiczenie oparte na medytacji i wizualizacji. Wykonałam je z ciekawością, jak co dzień. Lubię te ćwiczenia, choć tak jak napisałam, czasem wychodzą mi lepiej, a czasem gorzej. Jednak to jak czuję się po nich warte jest podejmowania tych prób i systematyczności. 

Mam wrażenie, że wiele lat straciłam na teoretyzowaniu i szukaniu leczących teorii omijając codzienne, nawet krótkie praktyki.

Może dlatego ten kurs wzbudził mój autentyczny zachwyt? Bo jest jednym z niewielu (choć nie jedyny, kiedyś Soul Coaching wywołał we mnie podobne reakcje) rozwojowych metod, których dobre efekty odczuwam w życiu przez dłuższy czas. 

Wierzę, że prawdziwe odpuszczenie zachodzi nie tylko na poziomie głowy. Lecz aby tak się stało trzeba je praktykować. Coś zrobić. Próbować różnych sposobów. Nie każdy sposób jest dla każdego, lecz odnalezienie swoich sposobów jest jak wykopanie skarbu. :) 

Piszę o tym, bo być może nosisz w sobie taki wór kamieni, które uwierają i jątrzą Twoje rany?

Być może wiesz, komu i co chciałabyś (albo powinnaś) przebaczyć. Lecz nie masz pojęcia jak się do tego zabrać. Być może czytałaś o tym i niby masz wszystko przerobione w głowie, ale na poziomie serca coś nie gra. I nie wiesz jak to zmienić…

Z góry zastrzegam, że nie jestem specjalistką od wybaczania, ani terapeutką. Chylę czoła przed specjalistami. Jeśli masz bardzo bolesne rany i wspomnienia, być może warto, abyś udała się do specjalisty i razem z nim przeszła proces przyglądania się im. Szukanie profesjonalnego wsparcia to jedna z najodważniejszych decyzji jakie czasem można podjąć. KIedy to zrobić? Jak mówiła moja znajoma terapeutka – to się wie. Więc jeśli wiesz i czujesz, że potrzebujesz wsparcia, zachęcam Cię do poszukiwań!

Jednak być może Twoje rany są na tyle „małe”, że możesz na co dzień funkcjonować. Niby wszystko jest ok. Ale coś pod powierzchnią buzuje. Coś Cię uwiera. I choć myślisz, że wszyscy mają swoje problemy, więc nie ma co dramatyzować, to może to jest dobry moment, aby poszukać metod, które ułatwią Ci samodzielną pracę nad tym co nie do końca gra? Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i zazwyczaj daleko nam do świętych… Jednak dobre samopoczucie na co dzień to coś, co można osiągnąć. I jak na ironię, dopiero gdy zasmakuje się go choć trochę można zobaczyć, jak niewygodny i bolesny był ten codzienny dyskomfort. 

Na własnym życiu od pewnego czasu z lekkim zdumieniem obserwuję jak wiele może zmienić codzienna praktyka.

Jakakolwiek by nie była. Ja odnalazłam ożywczą moc w kursie „Mindfulness Daily”. Dla Ciebie to może być coś zupełnie innego. 

Jeśli jednak jesteś ciekawa tego kursu to możesz teraz* wypróbować go bezpłatnie. Jeśli tylko język angielski nie stanowi dla Ciebie bariery, zachęcam. I nie mam w tym ukrytych interesów. ;)  Sama miałam okazję skorzystać z bezpłatnej wersji i choć teraz już wiem, że ten kurs wart jest więcej niż kosztuje w regularnej cenie, to widząc, że znów jest dostępny bezpłatnie postanowiłam podzielić się z Tobą tą informacją. Wiem, że strona Sounds True sprawia taki prezent od czasu do czasu i mam nadzieję, że w chwili, gdy czytasz ten tekst jest on dostępny. Być może ten prezent został przygotowany właśnie dla Ciebie? Być może pomoże Ci poczuć się lżej na co dzień? Tego Ci życzę, niezależnie od sposobu, w jaki to osiągniesz. :*

A jeśli masz swoje wypracowane sposoby na wybaczenie, odpuszczenie lub mindfulness, podziel się nimi w komentarzu lub napisz do mnie.

Zachęcam z całego serca! :*


Strona zapisu na bezpłatną wersję kursu „Minfulness Daily” (po angielsku) TU

 

* piszę te słowa 16.10.2019, gdy strona zapisów jest dostępna. Mam nadzieję, że w momencie gdy czytasz ten tekst możesz z niej skorzystać. Pamiętaj, że nie czerpię korzyści z proponowania tego produktu i nie mam wpływu na oferty strony Sounds True. Jeśli powyższy link do strony nie działa, a chcesz znaleźć informację o kursie Mindfulness Daily w regularnej cenie zajrzyj TU. Polecam Ci także zapisać się na newstetter od Tary Brach, współprowadzącej ten kurs (zajrzyj TU). Z jej listów możesz dowiedzieć się o kolejnej edycji bezpłatnej wersji kursu (strona po angielsku).

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?