JAK POKONAĆ WSTYD?

z 2 komentarze

Dzisiejszy tekst nie będzie jednym z cyklu „moje luźne refleksje na temat”. Wstyd to zbyt poważne uczucie, aby bawić się w domysły lub „czary-mary”.  Sama doświadczyłam go niedawno. I zaskoczyło mnie, że istnieje na to prosty (choć nie łatwy do wykonania), oparty na naukowych badaniach sposób.

Dlatego postanowiłam się tym z Tobą podzielić.

CO JA WIEM O WSTYDZIE?

Popełniłam niedawno błąd. W zasadzie błąd popełniałam przez jakiś czas, ale dopiero niedawno zdałam sobie z niego sprawę. Jest to dość świeża sytuacja, dlatego nie będę teraz wchodzić w szczegóły. Jednak niewykluczone, że kiedyś podzielę się z Tobą tą historią.

Można powiedzieć, że jest to jeden z tych błędów, o których piszą wszyscy „guru od samorozwoju”. Taki, który musi przydarzyć się na „drodze do sukcesu”. Sukcesu na horyzoncie jeszcze nie widać… Jest natomiast bolesna lekcja, wynikająca z podejmowania ryzyka. Na szczęście działam na małą skalę, dlatego ten błąd mogę jakoś przełknąć. I wyciągnąć z niego wnioski (swoją drogą nauka na własnych błędach, choć bolesna, naprawdę jest niesamowicie skuteczna).

Gdy zorientowałam się, że popełniłam błąd, poczułam się okropnie. Obrzuciłam w myślach samą siebienie wulgarnymi epitetami i zaczęłam kisić się w gorzkim sosie bolesnych uczuć i myśli.

Jednym słowem pojawił się WSTYD.

Jednak, zupełnie niespodziewanie, udało mi się z tym wstydem w miarę szybko rozprawić. Gdy opowiedziałam swoją wstydliwą historię dwum bliskimosobom poczułam się znacznie lepiej. Okropna emocja ustąpiła miejsce konstruktywnym myślom, które klasyfikuję jako jedną z życiowych lekcji.

Dzień później sięgnęłam po książkę Brené Brown „Dary niedoskonałości”, którą kupiłam jakiś czas temu.  Przeczytałam fragment, który wbił mnie w ziemię.

Znana amerykańska psycholożka, która przez lata zajmowała się badaniem wstydu, wyjaśniła w kilku akapitach dokładnie to, co się w moim życiu wydarzyło.

Zaskoczyło mnie niezmiernie, jak prosta (choć nie twierdzę, że jest to łatwe do zrobienia, gdyby tak było wstyd nie byłby tak trudnym tematem) jest to metoda. I jak bardzo skuteczna. Jednocześnie jak mało intuicyjna (bądź co bądź, opowiadanie komuś o własnej naiwności nie należy do czegoś, co przychodzi nam ot tak).

Dlatego postanowiłam napisać ten tekst. Na wypadek, gdybyś miała podobny problem.

Zresztą, jak twierdzi Brené Brown, każda z nas prędzej czy później będzie miała z tym uczuciem do czynienia. Zwłaszcza, jeśli chcemy żyć odważnie, autentycznie i kreatywnie. Możesz jej nie wierzyć, tak jak ja do tej pory nie wierzyłam…

KIM JEST BRENE BROWN?

Doktor Brené Brown pracuje na wydziale społecznym Uniwersytetu w Houston. Amerykańska psycholożka jest badaczką, nauczycielem akademickim i autorką wielu książek.

Zetknęłam się z nią po raz pierwszy oglądając filmy na YouTube. Wyszukiwarka sama podsunęła mi wywiad z nią, prowadzony przez Chase Jarvis’a (to ten gość, z którym Andrzej Tucholski przeprowadził niedawno bardzo ciekawy wywiad 🙂  ). Blondynka w średnim wieku, zaciekawiła mnie wtedy swoimi wypowiedziami. Mówiła przystępnie, ciekawie i bardzo sensownie (wspominając także o badaniach naukowych).

Po obejrzeniu tego wywiadu trafiłam na jej stronę internetową. Jednak szybko uznałam, że to nie dla mnie. Takie słowa jak wstyd, wrażliwość, autentyczne życie i odwaga, zniechęciły mnie do wnikania w szczegóły (zwłaszcza, że byłam wtedy na etapie poszukiwania szybkich i sprawdzonych sposobów na szczęście oraz sukces, haha 😉 )… Książkę „Dary niedoskonałości”, którą poniżej zacytuję kilkukrotnie, kupiłam z polecenia Małgosi Pawlińskiej, która wspomniała o niej na jednej z naszych pierwszych sesji coachingowych.

Jednak zajrzałam do książki dopiero kilka dni temu. Zbiegło się to w czasie, gdy poczułam potrzebę oparcia się na czymś więcej niż intuicja i ślepe zawierzenie w to, co mówią inni. I nie zawiodłam się. Choć Brené Brown prezentuje swoją wiedzę jak rasowa „american superstar” to jest to tylko wierzchołek jej działalności. Za tym, co mówi, stoją badania naukowe i rozwaga.

Dlatego chcę się dziś z Tobą podzielić tym, co przeczytałam na temat wstydu. Zwłaszcza, że na własnym przykładzie przekonałam się, że ma to sens. W moim przypadku tak to właśnie zadziałało.

 

Jak skutecznie pokonać wstyd?

CZYM JEST WSTYD I JAK GO ZIDENTYFIKOWAĆ?

Planując ten tekst uświadomiłam sobie, że słowo wstyd może być zrozumiane na kilka sposobów. Możemy myśleć o wstydzie po zrobieniu czegoś oraz o wstydzie przed zrobieniem czegoś (który de facto można też nazwać nieśmiałością).

Ten tekst dotyczy wstydu, który pojawia się po działaniu. Czyli uczuciu, które pojawia się, gdy coś nam nie wyszło, albo gdy wydarzyło się coś złego, o co zaczynamy się obwiniać.

W „Darach niedoskonałości”, Brené Brown wprowadza to pojęcie, opisując sytuację z własnego życia. W ten sposób obrazuje jak rodzi się wstyd (co jest także punktem wyjścia do opowiedzenia, jak sobie z nim poradzić):

„(…) poczułam, że coraz bardziej pali mnie twarz. Byłam zagubiona, serce waliło mi jak młotem. Próbowałam zapomnieć o tym, co się stało, ale bezskutecznie. Czekał mnie poważny atak wstydu. Kiedy zaczynam się wstydzić, trudno mi zachować właściwy dystans do całej sprawy czy też dobrze o sobie myśleć. Od razu też zaczęłam czynić sobie wyrzuty: „O Boże, zachowałam się jak prawdziwa idiotka. Dlaczego?”.”


Brené Brown „Dary niedoskonałości”

Sytuacja, którą dr Brown opisuje w książce może wydać się błacha. Chodzi o wystąpienie, które przeprowadziła w szkole swoich dzieci, przed innymi rodzicami, a które nie poszło po jej myśli. Można by pomyśleć, że „nie było się czego wstydzić”. Piszę o tym, abyś nie wpdała w pułapkę bagatelizowania wstydu. Osobiście uważam, że wstyd, choć ma różne oblicza i rozmiary, zawsze uwiera w ten sam okropny sposób. Jego „kiszenie” w sobie może niebezpiecznie wpływać na jakość życia. Niezależnie od wagi oraz skali sytuacjia, za każdym razem pojawia się ten sam mechanizm, który Brené  Brown poznała i przedstawiła, badając przez wiele lat uczucie wstydu.

JAK SKUTECZNIE POKONAĆ WSTYD?

Pozwól, że znów zacytuję Brené Brown, aby odpowiedzieć na powyższe pytanie:

„Najfajniejszą rzeczą wynikającą z mojej pracy i badań jest to, że potrafię od razu rozpoznać uczucie wstydu. (…) Wiem również, że najlepsza rzecz, jaką można wówczas zrobić, przeczy naszej intuicji. Chodzi o to, by zdobyć się na odwagę i poszukać pomocy na zewnątrz. Musimy sami stworzyć opowieść o tym, czego doświadczyliśmy, i podzielić się nią z kimś, kto na to zasługuje i odpowie współczuciem. Potrzebujemy odwagi, współczucia i więzi z innymi. I to najszybciej, jak to tylko możliwe.”


Brené Brown „Dary niedoskonałości”

Gdy przeczytałam powyższy fragment, dosłownie wbiło mnie w ziemię. To było dokładnie to, co zrobiłam dzień wcześniej, ze swoim własnym wstydem. Dlatego na początku wydawało mi się, że jest to jednak coś całkiem intuicyjnego (przecież zrobiłam to odruchowo)… Jednak przypomniałam sobie, że podzielenie się wstydliwą historią nie przyszło mi z łatwością. Obwiniając samą siebie za popełnienie błędu, zaraz po jego odkryciu, obiecywałam sobie, że nikomu o tym nie powiem! Dlaczego więc zrobiłam odwrotnie, niż planowałam? Prawda jest taka, że podczas rozmowy dosłownie czułam, że coś mi „siedzi na żołądku” i nie potrafiłam myśleć o niczym innym. Chęć wyrzucenia tego „skisłego czegoś” z siebie wygrała z chęcią dławienia tego dalej w sobie. I to przyniosło szybką ulgę.

Dlatego zgodzę się w 100% z poniższymi słowami dr Brown:

„Wstyd zmniejsza się, gdy opowiadamy innym naszą historię. Kurczy się i maleje wraz z każdym wypowiedzianym słowem, aż w końcu znika. Rośnie natomiast, gdy trzymamy wszystko w sekrecie. Najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest ukrycie lub wyparcie jakiejś wstydliwej historii. Gdy tak się stanie, wstyd zaczyna dawać przerzuty.”


Brené Brown „Dary niedoskonałości”

jak pokonać wstyd wg Brene Brown

 

Jednak to nie wszystko. Opowiedzenie historii ma leczniczą moc, pod jednym warunkiem. Kluczowe jest to komu opowiadamy naszą historię. Jak wyjaśnia Brené:

„Jeśli podzielimy się naszą opowieścią z kimś niewłaściwym, może to jeszcze zwiększyć nasze zagrożenie. W takiej sytuacji potrzebujemy kogoś, komu naprawdę ufamy. Taka osoba musi też być silna i pewna niczym dobrze zakorzenione drzewo.”


Brené Brown „Dary niedoskonałości”

To jest prawdziwy klucz do pokonania wstydu. Uświadomiłam sobie, że miałam to szczęście, że porozmawiałam o tym z osobami o mocnych charakterach. Zostałam przez nie wysłuchana i otrzymałam od nich prawdziwe współczucie w tamtym momencie.

Przypomniałam też sobie, że zdarzało mi się w życiu podzielić wstydliwą historią z kimś, po czym czuć się jeszcze gorzej. Brené opisuje w „Darach niedoskonałości” 6 możliwych scenariuszy, które mogą przytrafić się, gdy trafimy na słabszą osobę. Jeśli chciałabyś poznać dokładnie ten temat, zachęcam Cię do sięgnięcia po książkę, z której pochodzą wszystkie cytowane fragmenty.

Na zakończenie, chciałabym jeszcze zacytować fragment, który można potraktować jako prostą istrukcję pokonywania wstydu:

„Zatem jeśli sami potrzebujemy prawdziwego współczucia, musimy znaleźć osobę o silnym charakterze, gotową nam pomóc, a także przekonaną, że na tę pomoc zasługujemy. Musimy znaleźć kogoś, kto zasługuje na to, by nas wysłuchać. Chodzi o to, by znaleźć odpowiednią osobę w odpowiedniej chwili i porozmawiać z nią o odpowiedniej sprawie.”


Brené Brown „Dary niedoskonałości”

Ta historia pokazuje też, w jaki sposób same możemy zachować się, gdy ktoś bliski opowie nam w zaufaniu swoją wstydliwą historię. Wg mnie kluczem jest słowo – WSPÓŁCZUCIE. Takie prawdziwe. Nie będące litością, pobłażaniem, umniejszaniem problemu, traktowaniem kogoś z góry, albo okazją do mówienia o sobie. Ze strony słuchacza najważniejsza jest obecność, współczucie oraz akceptacja opowiedzianej historii (wynikająca z akceptacji tego, że jako ludzie popełniamy błędy). Bo tak naprawdę błędy są wliczone w proces uczenia się.

TO JEST PROSTE, ALE NIE ŁATWE DO WYKONANIA.

Nie jestem fanką łatwych rozwiązań trudnych problemów. Wiesz o co chodzi? O myślenie, że istnieją jakieś cudowne lekarstwa, na bolączki trawiące od ludzkość od wieków. Nie lubię porad typu – „5 prostych kroków do szczęścia”. Jednak trzeba przyznać, że powyższa metoda nie jest skomplikowana. To kilka prostych kroków. Jednym słowem całkiem prosta strategia. Choć zebranie się na odwagę, aby ją zastosować, nie jest łatwe. Jednak naprawdę warte tego, aby pozbyć się wstydu, który może w dłuższej perspektywie zatruwać nam życie od środka.

W moim przypadku to zadziało. Dlatego dzielę się tym z Tobą.

Mam nadzieję, że ten tekst był (lub kiedyś będzie) dla Ciebie pomocny. Choć mam świadomość, że pisząc te słowa życzę Ci niejako trudnych sytuacji w Twoim życiu (a przecież chciałabym życzyć Ci jak najlepiej 🙂 ).

Przyznam Ci się, że przez wiele lat moją strategią było przede wszystkim unikanie trudnych sytuacji w życiu. I wiesz, do czego mnie to doprowadziło? Do stagnacji. A trudne sytuacje w moim życiu i tak się wydarzały. Bo przecież nie byłam (i nigdy nie będę) w stanie kontrolować wszystkiego, co wpływa na moje życie.

W związku z tym, zaczęłam pomału ryzykować. I co się stało?

Wielkie bum… Czyli spektakularna wywrotka na pierwszym ostrzejszym zakręcie…

Ale pozbierałam się. I idę dalej.

Brzmi banalnie, ale życie bywa prostsze niż nam się wydaje (znów banał, wybacz).

Myślę, że strategie radzenia sobie z trudnymi emocjami, które pojawiają się przy takich wywrotkach, są jak kojący plaster na zbite kolano.

NA KONIEC MAM DO CIEBIE PROŚBĘ.

Jeśli uznałaś ten tekst za wartościowy lub sama masz coś do powiedzenia na temat radzenia sobie ze wstydem PROSZĘ CIĘ, ABYŚ DAŁA MI O TYM ZNAĆ. 

Możesz to zrobić na kilka sposobów:

#1 Napisz do mnie email (mój adres: kontakt@arabellaobaker.com).

#2 Zostaw komentarz pod tym tekstem (nie musisz logować się w Disqus, możesz zostawić swój komentarz jako anonimowy gość lub gościni).

#3 Polub ten tekst, dajc FB like lub coś podobnego na innych mediach społecznościowych.

#4 Udostępnij ten tekst na mediach społecznościowych.

#5 Prześlij link jednej osobie, która może skorzystać z tego tekstu, ze względu na temat.

Dlaczego to dla mnie ważne?

Ten blog to nie pamiętnik. Piszę dla Ciebie. Dlatego chcę wiedzieć, co Ty na to? Czy jest Ci to potrzebne? Co o tym sądzisz itd..

Wiem, jak jest… Sama często czytuję fajne teksty, a potem wychodzę ze strony myśląc sobie, że przecież autorka wie, że to było ciekawe (tak, wiem, ale przecież nie znam Twojego zdania, póki go nie wyrazisz, a bardzo mnie ono interesuje 🙂 ). Albo mam ochotę dać like lub podzielić się tym, ale jakoś tak nie bardzo chcę się przed innymi ujawniać, że czytuję takie teksty. Jednym słowem często bywam tzw. skrytoczytaczką. W związku z tym, znam ten stan. 😉 Jednak, jak ktoś mnie poprosi, abym zareagowała na tekst, to nie pozostaję bierna.

Dlatego wiem, że to proste, choć nie łatwe do wykonania.

Jednak wierzę, że się odważysz. I dziękuję Ci za to serdecznie. 🙂

  • Hmm, bardzo ciekawe to co napisałaś. W sumie chyba miałam trochę inną definicję wstydu, ale sytuacje różnego takiego typu mi się już wiele razy zdarzyły. I faktycznie był to wstyd i faktycznie potrzebowałam rozmowy z osobą, którąja uznaję za mocny charakter, nie wiem jak to opisać. Opowiadając moje przeżycia bardziej przypadkowej osobie można najczęściej trafić na brak zrozumienia i te opowieści o sobie. Co mnie akurat jeszcze bardziej dołowało. To nawet nie chodzi o całkowity brak opowiadania tej drugiej osoby o swoich przeżyciach, to chyba najbardziej chodzi o relację.
    A ryzyko w życiu jest potrzebne. Ja sama się o tym wiele razy przekonałam na duży plus lub duży minus.

    • Dzięki za Twój komentarz. Pisząc ten tekst też złapałam się na tym, że wstyd, to dość szerokie pojęcie i można je identyfikować z różnymi sytuacjami. Czytam nadal wspomniane „Dary niedoskonałości” Brene Brown i odkrywam w tej książce kolejne pojęcia, jak na przykład różnica między wstydem, a poczuciem winy. Autorka podaje takie definicje: „Poczucie winy = zrobiłem coś złego. Wstyd = jestem zły.”. Piszę o tym, bo uświadomiłam sobie, że często używałam tych pojęć zamiennie, mając na myśli jedną sytuację.

Piszę do ciebie listy