Korzystaj z życia po swojemu.

z Brak komentarzy

Dziś chciałabym napisać kilka zdań specjalnie dla Ciebie. Leżałam na kanapie z bólem głowy. Słuchałam Cata Stevensa, zachowanego na YOUTube dla potomnych. Dla takich jak Ty czy ja. I taka myśl mnie naszła. Że ta cała technika i ten cały rozwój i ta powszechna dostępność wiadomości i myśli ma swoje plusy i minusy.

Wyobraziłam sobie dawne czasy.

W których nie było masowych mediów. Nie było tanich linii lotniczych. Były lokalne społeczności. Zwyczaje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Utarte schematy. I małe kręgi ludzi żyjących obok siebie. W których geny i idee kisiły się tworząc pokolenia podobne do poprzednich. I wszystko miało swój powolny rytm. Tylko od czasu do czasu, śmiałkowie zmęczeni rutyną, marzący o odległych krainach, przygodach i spotkaniu innych wybierali się w długie podróże statkami. A powracając z dalekich podróży przekazywali swoje opowieści, tworząc w ten sposób podwaliny pod marzenia kolejnych śmiałków.

Korzystaj z życia

I teraz myśląc o tym,z jednej strony czuję, jak niewidzialna pętla zaciska mi się na gardle. Bo przecież nie wyobrażam sobie żyć według tych rytuałów i schematów. Jakie to nudne. I cieszę się z tego, że mamy 21 wiek, postęp, tanie loty i otwarte granice. Ale…

Na świecie jest tylu ludzi.

Tak globalnie. I kiedyś też pewnie tylu było. Tylko jedni drugim nie wchodzili wtedy w drogę. Nie mieszali sobie w głowach nawzajem. Nie mówili jak żyć tym, którzy żyli w zupełnie innej przestrzeni i warunkach. I nie rozbudzali pragnień tym, którzy mieli inne możliwości. Nie robili tego powszechnie i na masową skalę.

Jednym słowem na świecie żyje tyle osób, a my spotkamy na swojej drodze tylko małą grupę z nich. I rządzi  tym w dużej mierze przypadek. Wyobrażam sobie w tym momencie, że mogę unieść się ponad ziemię i spoglądać na świat z lotu ptaka. I widzieć ludzi, którzy wpływają na siebie jak przewracające się klocki domino. I myślę sobie, że to chyba ważne, właśnie dziś, żeby selekcjonować trochę to, kto na nas wpływa. Bo jeśli dochodzi do spotkania – wymiany słów, gestów, myśli, to już wchodzimy w interakcję. Czyż nie? I może jest tak, że jesteśmy jak kamienie w wielkim morzu – ocierając się o siebie zmieniamy kształt po latach.

Korzystam z okazji, że czytasz ten tekst.

Dziękuję Ci za to. I zastanawiam się co mogę Ci tym tekstem dać? Chciałabym wiedzieć co sprawiło, że poświęcasz mi czas? Gdzie teraz jesteś? Chciałabym, żeby ta interakcja była równa. Żebyś wpłynęła też na mnie.

Hmm… Tak naprawdę wstałam z kanapy mimo bólu głowy, żeby napisać Ci jedno. Bo właśnie tak sobie rozważając złapałam się na tym, że skoro jest tylu ludzi na świecie, to musi być też tyle różnic. Żyjąc kiedyś w małych społecznościach ludzie konfrontowali się z oczekiwaniami innych. W większości poddawali się ogólnie przyjętym zwyczajom. Ale mogli też łatwo tym oczekiwaniom się przeciwstawiać. Jednym słowem tworzyć nowe wzorce. Mogli być w miarę pewni, że skoro większość mówi A, a oni są przekonani do B, to będą walczyć o przestrzeń i rację dla swojego B.

A dziś nie ma granic. Myśli rozprzestrzeniają się światłowodami. Mamy dostęp do sieci, która stanowi masowe medium. I teraz – uwaga – jeśli myślimy B to znajdziemy rzesze, które będą mówiły A, C, D, E… Usłyszymy cały alfabet. I łatwiej jest zwątpić w swoje B. Łatwo się rozproszyć. Łatwo stracić z oczu to, co tak naprawdę siedzi zapisane w naszych genach, naturze, duszy, przeznaczeniu (wybierz to, w co aktualnie wierzysz najbardziej). Dlatego chcę Ci powiedzieć tylko jedno. Cokolwiek myślisz – to jest ok. Cokolwiek robisz, rób swoje. Wykorzystuj sieć, żeby znaleźć swoją małą społeczność. Rozproszoną geograficznie. Wykorzystuj, a wtedy nie będziesz wykorzystana.

Tak myślę. Co Ty na to?

Aha na koniec piosenka Cata Stevensa, która w jakiś przedziwny sposób pobudziła mnie do tych przemyśleń. Chyba jej tekst niewiele ma z tym wspólnego. No ale może to słowo „world” tak na mnie wypłynęło? Nieważne, chodzi o klimat.

 

 

 

Lubisz czytać listy?