Magia PODSUMOWAŃ.

z Brak komentarzy

Może pamiętasz, jak pisałam i mówiłam o MAGII PORZĄDKÓW?

Nadal czuję ich moc, ale w ostatnich dwóch tygodniach uświadomiłam sobie, że porządki bez podsumowań są jak wybieranie sałatki w McDonalds… Niby ok, ale umówmy się, ani człowiek nie schudnie, ani się nie naje. ;) 

Być może od dawna podsumowujesz i wyciągasz cyklicznie wnioski…

I może przecierasz oczy ze zdumienia, że nie dość, że piszę o czymś oczywistym, to w dodatku w środku stycznia, kiedy temat podsumowań opadł niczym jesienne liście z drzew… „Wszyscy” są już zwarci i gotowi, zmotywowani do działania od dawna i w zasadzie co dzień z radością działają na rzecz swojej świetlanej przeszłości, którą oczywiście wpisali w swoje kalendarze czy jeszcze lepiej w planery… A na podsumowania przyjdzie czas w grudniu 2020…

Ale czy faktycznie dotyczy to wszystkich?

Nie sądzę… ;) 

No cóż, może spóźniam się z tym tekstem…  Ale może trafiam idealnie w potrzeby „2-giej fali”? ;) 

Może tak jak ja święta i okres noworoczny (czyli czas między 20 grudnia, a 6 stycznia) spędziłaś w podróży, albo w gronie rodzinnym? I być może tak jak ja nie umiesz robić dwóch rzeczy na raz… I albo jesteś w podróży, albo przeglądasz papiery (kto lata samolotami ten wie, że każdy gram bagażu jest na wagę złota ;)). I być może dopiero w zeszłym tygodniu usiadłaś, aby na spokojnie zrobić podsumowanie starego roku, czy nawet jak niektórzy sugerują dekady, aby wyznaczyć sobie nowe cele? 

U mnie tak było. :) 

Jednak w tym roku postanowiłam zabrać się do tego trochę inaczej niż zazwyczaj…

Bo zazwyczaj działałam w pewnym cyklu: 

  1. Przeglądałam to co stare. Czyli porządkowałam stare zapiski przyglądając się każdemu zadaniu i pytając siebie: Czy to moje? Czy nie moje? Jak nie moje, to „do widzenia” (dlatego zakup niszczarki do papieru uznaję za jedną z lepszych inwestycji zeszłego roku ;) ). 
  2. Przepisywałam do nowego kalendarza to co zostało z poprzedniego okresu nie dokończone, a było takie „moje”.
  3. Patrzyłam na to co zostało i starałam się to jakoś poukładać w swoim planie.
  4. Po czym wyluzowana, że mam wszystko pod kontrolą… Nabywałam stos nowych, pięknych i pachnących: planów, pomysłów, akcesoriów, narzędzi, pomocy… 
  5. Do momentu, gdy przychodził nowy czas, jak choćby nowy rok, czy wiosna wiosna, albo jesień, czyli nowy rok szkolny (choć nie chodzę do szkoły od dawna,  hasło „back to school” nadal do mnie przemawiał ;)), aby jakoś się z tym całym nadmiarem na nowo uporać…
  6. I znów cykl się powtarzał (patrz pkt 1.)

Przyglądając się temu schematowi, uświadomiłam sobie, że taki cykl ani trochę mi nie służy, bo to w zasadzie błędne koło!

Magia podsumowań - grafika

Jak się z niego wyrwać? 

Postanowiłam porzucić stary, cykliczny nawyk, zaczerpnąć z kilku źródeł i podążać za wskazówkami. Oto co znalazłam w sieci i czym się wspomagałam… 

# 1 MARIE FORLEO

Marie Forleo w cyklu filmów (TU nr 1) podkreśla ogromną wagę przyjrzenia się temu co udało się nam dokonać w przeciągu ostatnich 10-ciu lat. Wychodząc z założenia, że często przeceniamy to co możemy zrobić w rok, a nie doceniamy tego co robimy w dłuższym okresie (np. W ciągu dekady). Zrobiłam pierwsze z serii ćwiczeń i mogę powiedzieć, że faktycznie – zapisanie osiągnięć z ostatnich 10 lat wymaga trochę pracy, ale daje pozytywnego kopa. Pomaga przekierować uwagę na to, co się udało i spojrzeć na własną moc, która ujawniała się w wielu życiowych sytuacjach.
I tak, mogę powiedzieć, że niby to wiedziałam, ale jednak gdy wszystko sobie wypisałam, to dopiero poczułam dumę, gdy uświadomiłam sobie, że przez ostatnie 10 lat… Skończyłam studia wschodoznawcze. Rozpoczęłam pracę zawodową w branży internetowej. Pracowałam w kilku dużych firmach na dobrych stanowiskach. Wyprowadziłam się z rodzinnego Poznania i mieszkałam w 5 innych miastach w Polsce, Irlandii i Niemczech ( i o zgrozo – Monachium pod względem długości mieszkania wysuwa się na drugie miejsce zaraz za moim rodzinnym miastem… to też dało mi do myślenia!!!). Do tego wyszłam za mąż i urodziłam córkę. Nauczyłam się wielu nowych umiejętności z książek i kursów. A do tego założyłam 4 różne blogi (w tym ten który czytasz :)) i jeden podcast. No i spotkałam na żywo mojego mistarza – mentora Gabora Mate. To tylko kilka z „dużych” życiowych tematów. Zobaczenie ich w postaci długiej listy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. W końcu widzę, co ja robiłam, kiedy wydawało mi się, że nie robiłam tego, co miałam na swoich codziennych listach TO DO i co przepisuję z roku na rok! ;) Dlatego bardzo polecam Ci to ćwiczenie! Nie musisz wierzyć mi na słowo, sprawdź sama, czy w Twoim przypadku będzie miało podobną moc?

Po publikacji pierwszego video Marie Forleo wpadłam w wir pakowania, wyjazdu i podróży i zupełnie straciłam wątek. Dlatego kolejnych filmów nie oglądałam i ćwiczeń nie zrobiłam.

# 2 MONIKA JUNIEWICZ

Trafiłam jednak na kolejne materiały „z naszego polskiego podwórka”, które wykorzystałam już po 6 stycznia… Monika Juniewicz napisała ciekawy i pomocny artykuł o tym „Jak zrobić podsumowanie roku, które doda Ci energii” (przeczytaj TU), w którym proponuje konkretne ćwiczenia. Wykonałam je i mogę powiedzieć, że pomogły mi nie tylko skierować uwagę na to, co było fajne w zeszłym roku, ale  skierowały mnie na trop tytułowych PODSUMOWAŃ. Zaczęłam patrzeć na to co było nie tylko w kontekście – moje, nie moje, zostaje, do wyrzucenia. Ale także w kontekście tego – czego dana sytuacja mnie nauczyła? Czy kryje się w niej coś, co mogę powtarzać częściej? Czy powtarzam? Czy może jest w niej lekcja, którą warto zapamiętać? I z zaskoczeniem zobaczyłam, że mam kilka takich lekcji, które przerabiam od dłuższego czasu… To pozornie różne sytuacje. Jednak łączy je wspólny mianownik, który udało mi się dostrzec dopiero robiąc podsumowania. Wypisałam je sobie, aby zapamiętać na dobre. Przykład? Nie przeznaczać czasu na coś, co robię tylko z uprzejmości albo z poczucia, że powinnam próbować różnych rzeczy… Wszystkie moje zeszłoroczne próby (a było ich sporo!) pokazały mi, że tak naprawdę znam siebie i mam całkiem niezłą intuicję i z góry mogę przewidzieć, czy coś jest moje i da mi radość, czy nie jest moje i zabierze mi sporo energii…

# 3 MONIKA GÓRSKA

I właśnie w kontekście lekcji, które możemy wyciągać z naszych „porażek” polecam Ci serdecznie przeczytać ostatni newsletter Moniki Górskiej (i teraz powiem szczerze, że nie wiem dokąd Cię odesłać, bo nie ma tych lekcji na blogu Moniki, a newsletter już jest tylko na mojej skrzynce, więc jedyne co mogę Ci polecić, to zapisać się na newsletter Moniki, bo ciekawie i mądrze pisze :) ). Uczyłam się od niej storytellingu i bardzo lubię czytać jej newslettery, w których można znaleźć dużo więcej niż tylko wskazówki jak opowiadać biznesowe historie. Monika w ciekawy sposób napisała o własnych lekcjach z zeszłego roku. Dotyczą biznesu, ale myślę, że z powodzeniem można je przełożyć na nasze życie Poniżej cytuję 3 najbliższe mi lekcje, które zabieram ze sobą w Nowy Rok (cytat z newslettera z dnia 14.01.2020):

„Lekcja 8 Co Cię nie dobije, to Cię wzmocni. Nie pozwalaj się dobić. Ani siebie nie dobijaj. Idź dalej.

Lekcja 9 To, co jest – jest. To, co myślisz, że jest – niekoniecznie jest.

Lekcja 10 Dwa magiczne słowa, które stwarzają rzeczywistość, pod warunkiem, że weźmiesz je na serio i zakaszesz rękawy: DO ROBOTY!”

# 4 PANI SWOJEGO CZASU

A po tych wszystkich podsumowaniach potrzebowałam jednak jakiejś struktury, aby wpisać lekcje z przeszłości w ramy mojej codzienności. I jakoś sformułować nowe cele, a nie tylko wypełnić nowy kalendarz starymi pomysłami, które nie do końca mają przełożenie na oczekiwane efekty…

Muszę przyznać, że pomogły mi materiały Oli Budzyńskiej znanej jako Pani Swojego Czasu. Wykorzystałam karty pracy z jej ostatnich webinarów oraz wyzwania na temat planowania i realizowania celów. Jest tam sporo konkretnych pytań i nawigacji, jak określić własną wizję oraz na jej podstawie wyznaczyć cele, a potem rozpisać je na zadania. Niby wszystko to wiem, bo robiłam kurs Oli jakieś 4 lata temu (i TU o nim pisałam). Jednak muszę przyznać, że od czasu do czasu potrzebuję takich konkretnych wskazówek, jak zaplanować coś krok po kroku. Ola promuje tymi materiałami swoją nową kursoksiążkę. Powiem szczerze, ręka mi zadrżała i już miałam ją kupić… Ale ostatecznie stanęło na tym, że dostanę ją na urodziny. ;) Tymczasem zabieram się za działanie, bo na najbliższy czas mam i tak sporo zadań do wykonania… 

A co za dużo to nie zdrowo…

Wybierz jedno!

I podsumuj to i owo. ;) 

Taki jest krótki morał z tej historii. ;)  


A jak jest u Ciebie? 

Podsumowujesz? Podzielisz się ciekawym wnioskiem, który Cię w tym roku zaskoczył? 

A może twierdzisz, że to całe zamieszanie z planowaniem jest dość nadmuchane i nie zaprzątasz sobie tym głowy?

Jestem ciekawa Twoich sposobów! Daj znać w komentarzu lub napisz do mnie. :*

 

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?