Mam rację?

z Brak komentarzy

Od kiedy pamiętam uwielbiałam MIEĆ RACJĘ. 

Od dziecka ciągnęło mnie do „debat”, podczas których z pasją wypowiadałam argumenty za poparciem mojej tezy i przeciwko obcym twierdzeniom. Kariera prawniczki stała przede mną otworem. Gdybym tylko zdecydowała się nią podążać, miałabym już pewnie na koncie nadciśnienie, a może nawet chorobę serca, dziedziczoną po ojcu, który też kochał mieć rację i nie odpuszczał nawet małej dziewczynce, którą byłam. Zapewne w tym całym obłędzie napędzałaby mnie chęć POSIADANIA RACJI i walki o dominację JEDYNEJ SŁUSZNEJ PRAWDY(bo prawda jest tylko jedna, czyż nie?). 

Ta skłonność nigdy nie wzbudzała moich podejrzeń. Byłam przekonana, że to takie ludzkie, aby zaciekle bronić własnego zdania. Przecież na każdym kroku spotykamy innych, którzy udowadniają jakieś tezy… Co chwilę ktoś próbuje nam sprzedać jedyną słuszną metodę rozwiązania różnorakich problemów… Nie wspominając już o tym, że historia naszego kraju, to wieki sporów o to kto ma rację…

Wszyscy lubimy mieć rację… 

Kochamy ten stan, gdy ktoś z uznaniem przytakuje i mówi, że tak właśnie, to najprawdziwsza prawda i racja jest po naszej stronie. Jest coś magnetycznego w RACJI, która przyciąga do siebie zwolenników, odpychając stanowczo oponentów. 

Zdobywając się na absolutną szczerość, muszę wyznać, że… uzależnianie od poczucia satysfakcji z racji posiadania racji, które tuli i radośnie tarmosi rozemocjonowane serce, macza od czasu do czasu palce w tym moim blogowaniu. Ta strona to mój prywatny plac zabaw, na którym z radością wygłaszam tezy, z którymi się zgadzam. Serwuję moje własne prawdy, a potem karmię się komentarzami i listami, w których czytam, że miałam rację. 

I, pomimo tego, co zaraz napiszę, przyznam szczerze i w pełni świadomie, że często tak jest, że tę rację mam (dlatego wszystkie komentarze na tak są nadal mile widziane ;) ).  Zanim coś napiszę długo rozmyślam, rozważam rozsądnie, czytam i badam dogłębnie, powoli wyciągam wnioski, a na koniec zgrabnie ujmuję swoje argumenty w pewną całość. Wszystko to wynika z mojej natury, lub jak kto woli talentów, które tak pięknie nazwał i sklasyfikował Instytut Gallupa. 

W zeszłym tygodniu wybrałam się na kilkudniową wycieczkę z Przyjaciółką. 

Poleciałam do Aten z Gosią, z którą od niespełna dwóch lat współtworzę PODCAST W związku z życiem. Autentyczne rozmowy (dla) Kobiet. Chciałyśmy odpocząć od rodzin, zaczerpnąć słońca i inspiracji wśród antycznych ruin, jeść i popijać greckie specjały oraz ROZMAWIAĆ… Kochamy ze sobą rozmawiać, co można usłyszeć w każdym odcinku audycji. 

Był to nasz pierwszy wspólny wyjazd. Ani chwili nie wahałam się czy kupić bilet i hotel. Jednak zastanawiałam się jak nam się będzie wspólnie podróżowało. Bo choć się przyjaźnimy, to nie miałyśmy okazji nigdy wcześniej sprawdzić, w jaki sposób lubimy zwiedzać, co i gdzie lubimy jeść itp. Jak dobrze wiadomo czasami drobne tematy potrafią poróżnić dwie osoby podczas podróży. Nie na darmo mówi się, że wspólna podróż to świetny test dla związku (jak się okazuje nie tylko tego romantycznego ;) ). Nie obawiałam się szczególnie tego wyjazdu, bo wiedziałam, że jesteśmy dorosłe i potrafimy rozmawiać. ;)  Lecz gdzieś na dnie serca leżała nadzieja, nic „złego” się nie wydarzy, bo przecież jako Przyjaciółki zawsze „mamy podobnie” i będziemy spędzać ten czas z autentyczną z radością. 

I tak było. :)

Podróżujemy podobnie. Przyciągały nas podobne restauracje i tawerny. Zwiedzamy z ciekawością, ale bez nadmiernej determinacji. Pojechałyśmy ochoczo zobaczyć nasze ukochane morze… 

 

Mam rację?

Było sielsko i zgodnie, poza kilkoma momentami, w których DYSKUTOWAŁYŚMY… 

Gadałyśmy z uwielbieniem, jak zawsze. Ciekawe tematy sypały się jak z rękawa… lecz od czasu do czasu dochodziło do takich emocji z mojej strony, że miałam prawdziwą ochotę wybuchnąć. Wtedy moja Przyjaciółka spokojnie „podkręcała śrubę” (jako coach i psycholog ma to wypracowane ;) ). Lecz czasem widziałam, że moje rozemocjonowanie nie sprawiało żadnej z nas radości. Pojawiały się momenty gęstej ciszy, która uwierała i zupełnie nie pasowała do naszej przyjacielskiej relacji. Przecież każda z nas miała dobre intencje i każda o tym doskonale wiedziała….

Choć ani razu nie doszło do wielkiej kłótni, ani do burzliwego rozstania i mamy już ochotę na kolejną wyprawę, to te kilka momentów mojego rozgorączkowania nie dawało mi spokoju po powrocie… 

Skąd to moje zacięcie? 

Skąd tamte emocje? 

I przede wszystkim – PO CO? 

Rozmyślałam o tym już w domu. Ciągnęłam trochę ten temat z Gosią. Ona pośrednio napisała też o tym w swoim newsletterze… 

I dopiero dziś rano, czytając książkę w długiej kolejce w laboratorium, do którego po raz pierwszy w życiu zabrałam Bułę (jak się okazało w każdy poniedziałek jest taka kolejka, więc jeśli się wybierasz, unikaj poniedziałków ;) ), przeczytałam słowa, które pomogły mi rozwiązać zagadkę tych moich „debatowych” emocji… 

„Ludzie są różni i widzą świat z różnych perspektyw. Jeśli jedna osoba musi mieć rację, wtedy jedynym możliwym rezultatem jest brak porozumienia.” 

Wayne W. Dyer | „Pokochaj siebie”

Przy okazji przeczytałam też sporo słów o obwinianiu innych, idealizowaniu idoli i przyjmowaniu zewnętrznych warunków, za powód wewnętrznych stanów. Myślałam, że mam to już za sobą… A jednak, nieoczekiwanie okazało się, że nie miałam racji… 

I zamiast obrażać się na tę książkę i jej autora, wzięłam kilka głębokich wdechów i zaczęłam zastanawiać się, jakby wyglądało moje życie, gdybym nie musiała już mieć RACJI… Tylko z ciekawością przyglądała się innym racjom, które przecież mogą manifestować się w życiach innych ludzi i nie muszą zagrażać w ten sposób moim PRZEKONANIOM i moim prywatnym RACJOM, na bazie których buduję swój prywatny świat…

A Ty, lubisz mieć rację? 


Chcesz otrzymać powiadomienie o nowym tekście?

Oraz link do niepublikowanych tekstów, które są dostępne tylko dla Czytelniczek LISTÓW?

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ (tu). 


Spodobał Ci się ten tekst?

Podziel się nim! Skorzystaj z poniższych przycisków lub wyślij link do tekstu komuś, kogo znasz. :*

Jeśli chcesz o tym porozmawiać, napisz komentarz lub email do mnie .

 

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?