Nowy rok kontra stare nawyki.

z 4 komentarze

Dzień dobry w Nowym Roku! :)

Mam nadzieje, że czujesz tę podniosłość chwili ;) .

Lubię symbole od kiedy sięgam pamięcią. A Nowy Rok to przecież symbol nad symbole.

Za każdym razem, gdy zegar wybija magiczną północ obwieszczając wszem i wobec 1 stycznia nowego roku mam wielkie ciarki na plecach. I wcale nie przez ilość alkoholu czy wybuchające fajerwerki. Fizycznie czuję wszechogarniającą mnie magię nowego roku. Nowego rozdania. Spełniania się nadchodzących różnymi kanałami dobrych życzeń. Jakby zawierały w sobie zestaw małego magika w pakiecie. A przecież nie zawierają…

Jaki Nowy Rok taki cały rok.

Po mniej lub bardziej hucznie obchodzonej sylwestrowej nocy nadchodzi ten dzień. Wypełniam żarliwie listę pragnień – postanowień. Długą jak list do świętego Mikołaja. Standardowe hasła przepisywane są de facto z kalendarza do kalendarza.

A gdy już zamykam kalendarz czuję, jak umyka magia. Głowa zaczyna boleć. Widzę stojące przede mną wyzwania i jedynie na co ma ochotę to na szybkie pocieszenie w postaci czekolady z całymi orzechami lub innego dorodnego smakołyku (co w kontekście mojego wiecznego postanowienia „w tym roku schudnę” finalnie powoduje wyrzuty sumienia).

 

Nowy rok kontra stare nawyki.

 

Postanowienia noworoczne.

Mija pierwszy dzień nowego roku. Nadchodzą kolejne. Jeden za drugim. Ja sukcesywnie odpycham od siebie noworoczne postanowienia obstawiając się wymówkami (w tym roku np. miałam zacząć ćwiczyć, ale od tygodnia kolana mnie bolą, więc muszę poczekać aż przestaną).

Drugi stycznia. Mróz. Sypiący śnieg (lepiej późno niż wcale). Brniemy przez zaspy z Bułą do sklepu. Czas uzupełnić zapasy nadwyrężone przez zamknięte na jeden dzień sklepy. Pobliski Aldik był zaskakująco wypełniony ludźmi. Kosze pełne. Widać, że głodni w tym nowym roku. Nagle napotykam grupę kobiet skłębioną przy wielkim koszu z sezonowymi produktami. Spoglądam mimochodem nie chcąc wyjść na polskiego gapia. Dostrzegam promocję, którą widziałam w gazetce. Jak przystało na nowy rok standardowy zestaw sportowy – maszyny do ćwiczeń, kettle, ciężarki, maty, płyty z treningami, książki o dietach i wygodne dresy. Kobiety przebierają gorączkowo. Sama miałabym ochotę pochwycić jakiś zestawik. Już prawie sięgam ręką po gumy do ćwiczeń i nagle przychodzi otrzeźwienie, że przecież mam tych akcesoriów do ćwiczeń od groma. Kompletuję je od kilku lat.

W tym roku schudnę.

W zeszłym roku bardzo chciałam schudnąć. Zabrałam się do tematu z dużą (jak na moje możliwości) determinacją. W styczniu ćwiczyłam z Chodakowską. W marcu zatrudniłam dietetyczkę (choć już nie ćwiczyłam z Chodakowską do lutego), która przez 2 miesiące układała mi tydzień po tygodniu jadłospis. Próbowała też namówić mnie do ćwiczeń, ale przyznam szczerze, że przy porcjach jakie wyznaczyła ledwie starczało mi sił na opiekę nad małym dzieckiem. Schudłam trochę. Ale później pojawił się temat wyprowadzki. Zrezygnowałam z dietetyczki, przyjechałam do Niemiec i zaczęłam się delektować lokalnymi specjałami (na czele z preclami i piwem). Waga wzrosła do tego stopnia, że dziś siedzę w spodniach, które po tamtej diecie miałam triumfalnie wyrzucić (ale intuicja podpowiadała mi aby tego nie robić i dobrze, bo teraz siedziałabym albo na wielkim wdechu albo w samych gaciach).

Jednym słowem można by podsumować, że klęska.

Ale nie do końca.

Zrobiłam wczoraj wstępne podsumowanie zeszłego roku. Spojrzałam na długą listę moich celów. 7 punktów kolosów (min. schudnąć, wrócić do pracy i zrobić prawo jazdy – to są punkty niezrealizowane). Ku mojemu zaskoczeniu 2 punkty zostały zrealizowane. Jeszcze rok temu nie powiedziałabym, że to sukces. Dziś mówię wszem i wobec – hip hip hurra!

Ale, żeby było jasne – nie popadam w zachwyt. Mam świadomość porażek. Ale doceniam też sukcesy.

Wyciągam wnioski.

#1 NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ BYŁO ZA DUŻO.

Jak wspomniałam wcześniej – wyznaczyłam sobie 7 ogromnych celów. Wielkich projektów, które może i dałoby się zrealizować… Ale nie w tempie, którym żyłam w 2016 roku (i w 2017 roku pewnie też J).

Kluczem do dobrego planowania jest decydowanie (tego nauczyłam się od PSC min. podczas kursu nt zarządzania czasem). Dlatego w tym roku wyznaczyłam sobie tylko 3 postanowienia noworoczne. Moje priorytety na ten rok, które naprawdę chcę zrealizować.

# 2 ZABRAKŁO PLANU (AWARYJNEGO).

Wracam do postanowienia – schudnę 20 kg. Byłam zdeterminowana. Miałam plan. Na bieżąco go korygowałam. Miałam pewne sukcesy. I nagle wydarzenie zewnętrzne (przeprowadzka, mieszkanie w hotelu, podróże) roztrzaskało to wszystko w pył. Nie miałam planu awaryjnego. A może po prostu…

# 3 ZROBIŁAM TO, CO NAPRAWDĘ CHCIAŁAM ZROBIĆ.

nie miałam dostatecznej motywacji? Bardzo chciałam schudnąć. Ale finalnie tego nie osiągnęłam. Za to osiągnęłam 2 inne cele. Jednym z nich było założenie bloga. Jak widzisz blog jest J 1 stycznia 2016 roku nie miałam nawet pomysłu na blog. To był cel wirtualny. Dziwny jakiś. A mimo tego zrealizowałam go. Dlaczego? Bo bardzo mi zależało. Potrzeba pisania, tworzenia, uczenia się była moją prawdziwą potrzebą. Potrafiłam pisać mimo przeprowadzki (choć nie obyło się bez długiej przerwy). Potrafiłam pisać wieczorami, nocami, w weekendy. Po prostu chciałam.  Motywacja to klucz do sukcesu.

# 4 NAWYKI TO PODSTAWA.

Pojadę teraz najpowszedniejszym, powtarzanym wszem i wobec przez wszechobecnych coachów sloganem – nawyki są najważniejsze. Nie wierzysz? To przyjrzyj się uważnie co robisz na autopilocie każdego dnia ;) A ja powiem Ci tylko, parafrazując Einsteina, że jak chcesz mieć nowe efekty, to musisz też działać w nowy sposób.

Nowy rok jest co roku. Nowy miesiąc jest co miesiąc. Nowy dzień jest co dzień.

Piszę te słowa dla samej siebie. Przeczytam je za miesiąc. I za pół roku. Bo może się wtedy okazać, że rozproszyłam uwagę, popuściłam pasa, poszłam w tango i porzuciłam swoje postanowienia. Nie chcę wtedy popełnić grzechu zaniechania. Oczekiwania na wieli symbol zmian czyli nowy rok. Nie chcę mieć tej wymówki. Lubię symbole. Kręci mnie domieszka magii w życiowej powtarzalności. To jest moje magiczne zaklęcie na ten rok.

Życzenia Noworoczne.

ŻYCZĘ CI WIELE NOWEGO W NOWYM ROKU

Jeszcze na koniec zamieszczam  link do krótkiego audio od Garego Vee.

To jest gość z sukcesami na koncie. Jest jak rozpędzona maszyna. Mam wrażenie, że dla niego nowy rok jest  co dzień. Wysłuchałam tego nagrania 30 grudnia. I wzięłam sobie z tych pięciu minut motywacyjnego monologu jedno krótkie przesłanie (które jest jednym z głównych przesłań Gary’ego) – DZIAŁAJ!

 

Tego też Ci życzę. Działania w nowym roku.

Spełniaj swoje życzenia noworoczne. Same mogą się nie spełnić ;)


Co Ty na to? Realizujesz postanowienia noworoczne? Daj znać w komentarzu jak Ci idzie!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst podaj dalej. Proszę :)

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?