Trzy mity na temat pogody w Irlandii.

z 2 komentarze

Pogoda – wydawałoby się, że to banalny temat. Ale jakże życiowy ;) A pogoda na wyspie zwanej Irlandią to temat wręcz socjologiczny. Owiany legendami zabarwionymi elementami czarnego humoru. Mniej więcej co drugi dzień patrząc przez okno łapię się na myśli, że muszę koniecznie o tym napisać. Także dziś 24 czerwca 2016 roku, gdy niebo jest zachmurzone, a sąsiedzi z wysp brytyjskich zdecydowali się opuścić Unię Europejską postanowiłam napisać o tym, co nas łączy niezależnie od poglądów i nastrojów. Czyli o pogodzie :)

Prognoza pogody dla emigrantek w Irlandii.

Czas na historię z życia wziętą. W październiku zeszłego roku spędziłam kilka dni w Polsce. Była niedziela. Godzina 17. Wracałam ze SpecCampu (czyli zjazdu SpecBabek :). Siedziałam w małej kawiarni na dworcu centralnym w Warszawie. Tak małej, że dla przybyłej właśnie dziewczyny z wielką walizką na kółkach zabrakło już wolnego stolika. Postanowiła więc usiąść naprzeciwko mnie. Normalnie zrobiłoby mi się nieswojo i pewnie zanurzyłabym się w wewnętrznym malkontenctwie a’la Adaś Miauczyński z „Dnia świra”. Ale, że właśnie byłam po „samorozwojowym spędzie” (na którym nota bene niezwykle mi się podobało) postanowiłam otworzyć się na nową osobę z uśmiechem na twarzy. I wypowiedziałam do dziewczyny popijającej właśnie herbatę: „Cześć”. Jednym słowem rozpoczęła się kurtuazyjna gadka szmatka. Dziewczyna była nadzwyczaj miła. Powiedziałabym nawet, że w moim charakterze. Szybko przeszłyśmy na głębszy poziom rozmowy. Od słowa do słowa okazało się, że mieszkała w Irlandii ze swoim mężem siedem lat. Ale od roku mieszka w Polsce. Jednym słowem wrócili z emigracji. Zapytałam ją odruchowo dlaczego. Odpowiedziała z prędkością odrzutowca: „No daj spokój, wszystko byłoby ok, ale ta pogoda!”. I wtedy jeszcze chciałam z nią polemizować. Bo z perspektywy osoby, która mieszkała w Irlandii niecały rok i długą jesień miała dopiero przed sobą pogoda nie wydawała mi się problemem. Ale po półtorej roku słowa tamtej przypadkowo (zakładając, że w życiu zdarzają się przypadki ;) dziewczyny coraz częściej przychodzą mi do głowy. Tak jak kilka innych zdań, bardzo zresztą podobnych, wypowiedzianych przez znajomych, którzy mieszkają tu już od kilku lat (i myślą o przeprowadzce). I choć trudno się z nimi czasem nie zgodzić, to jednak osobiście uważam, że to nie do końca prawda, że w Irlandii pogoda jest generalnie do dupy. Bo to są pewne mniej i pewne bardziej realne mity. Prawda zawsze leży po środku.

Więc jak to jest z pogodą w Irlandii? Obalam 3 powszechnie związane z tym tematem mity.

Pogoda w Irlandii lato.

Mit #1 W Irlandii nie ma lata.

Zacznę od lata, bo to temat niezwykle aktualny. I tak, wczoraj na przykład, prowadząc konwersację pisemną na jednym z komunikatorów z koleżanką z Polski zadumałam się. Bo zapytała mnie w pewnym momencie: „Czy u Was też dziś tak ciepło?” Siedziałam właśnie na balkonie wygrzewając swoje ciało w słońcu. Było całkiem ciepło. Spojrzałam na temperaturę w telefonie – 19 stopni. Odpisałam zgodnie z prawdą, że dziś ciepło. Ona na to odpowiedziała: „Pogoda marzenie. U nas 36 stopni. Nie wyrabiam.” W tym momencie dotarło do mnie, że jest środek czerwca co oznacza lato w pełni i fale upałów dręczące Europejczyków. Ale tylko tych mieszkających na kontynencie. W Irlandii można zatracić poczucie pór roku. Choć nie zgodzę się z tym, że lata nie ma. Ono jest, tylko rozkręca się tak flegmatycznie, że nim zdąży dojść do jako takiej temperatury znów nadchodzi jesień. W miesiącach letnich pogoda potrafi być kapryśna. I tak na przykład dziś jest 14 stopni i deszcz. I tak na przemian. Jednym słowem z mojej polskiej perspektywy ciepło tu bywa czasem, jak temperatura wybije się ponad 20 stopni (szał ciał ;). Jak to zażartowali znajomi, mieszkający już długo w tym miejscu – w ciągu lata zawsze zdarza się kilka ciepłych i słonecznych dni i wtedy absolutnie wszyscy mieszkańcy wyspy wychodzą z domów i oddają się prawdziwie letnim aktywnościom takim jak grille, pikniki, surfowanie i jedzenie lodów.
Choć prawda jest taka, że Irlandczycy odczuwają temperaturę w trochę inny sposób. Taki przykład. Mam tu przyjaciółkę – Irlandkę z krwi i kości. Wychodzimy na spacer. Ja mam kurtkę, szal, zakładam Bule czapkę na głowę. Przyjaciółka wdziewa przewiewny kardigan, na nogach ma sandałki i patrzy na mnie z podejrzliwością. W końcu mówi, że przecież wiosna jest (kwiecień). Ja odpowiadam, że ok, ale przecież jest 13 stopni. Ona na to, że przecież słońce świeci, to ciepło jest. Wychodzimy z domu, dochodząc do wniosku, że temperatura to pojęcie względne. Mijamy jedną z kilku budek z lodami w okolicy. Przyjaciółka zatrzymuje się i pyta, czy też zjemy loda. Patrzę na nią jak na ufo. Ona pyta, czy mamy nietolerancję laktozy, ze loda jeść nie chcemy z Bułą. Ja mówię, że zimno jest i nas gardła rozbolą od jedzenia lodów w zimny dzień. Ona na to, że po pierwsze nie jest zimno, bo świeci słońce (ale ten temat już przerabiałyśmy), a po drugie, że zawsze jako dziecko jadła lody na ból gardła w zimne dni. Innego dnia kiedy przyznam było naprawdę słonecznie i nawet nie tak zimno (aż 16 stopni w słońcu) wybrałyśmy się z tą samą przyjaciółką na spacer na pobliską „plażę”. Oczom nie mogłam uwierzyć, gdy zobaczyłam dzieci kąpiące się w morzu w strojach kąpielowych. Wiem, że w Irlandii ludzie często pływają w morzu w piankach, ale to przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Przyjaciółka niewiele myśląc zdjęła sandałki i weszła na chwilę do wody. Tylko dlatego, że nie miała stroju kąpielowego nie zdecydowała się popływać. Ja w tym czasie stałam na brzegu i tłumaczyłam jej, że te dzieci skończą zapewne z zapaleniem płuc po czym umrą. Spojrzała na mnie z litościwą miną i dość pobłażliwym tonem wytłumaczyła, że w tych czasach ludzie już nie umierają na zapalenie płuc… Jednym słowem w Irlandii lato jest, tylko nie każdy potrafi je w należyty sposób odczuć i celebrować.

Pogoda letnia w Irlandii Mit #2 w Irlandii zawsze wieje wiatr.

Ten mit ma swoje solidne podstawy. Bo w Irlandii przeważnie wieje wiatr. Osobiście jestem na tym punkcie trochę przewrażliwiona, ponieważ mam problem z zatokami. Dlatego jak „mi wieje w twarz” przez dłuższą chwilę intensywnie to kończę dzień z bólem głowy. Szybko więc zainstalowałam sobie na telefonie prognozę pogody z funkcją, która wyświetla mi intensywność wiatru. Temperatury są podane w mph (czyli metrach na godzinę jak mniemam). Na tej podstawie podejmuję codzienne decyzje, czy wychodzimy z Bułą na dłuższy spacer promenadą lub molo czy idziemy tylko do sklepu. Wiatr z prędkością od 0 do 6 mph zdarza się niezwykle rzadko. 6 oznacza, że wiatr trochę smaga po twarzy. Jednak przez większość dni w roku wiatr wieje koło 10 mph. Jesienio-zimą (czyli od października do marca) wiatry szaleją na maksa i wtedy 12 mph to poziom bardzo ok. Często zdarzają się wichury i sztormy, podczas których skala zaczyna się od 20 mph i szybuje jeszcze wyżej…
Zdarzyło nam się raz zignorować powiadomienia o takim sztormie. Wyszliśmy jak gdyby nigdy nic całą rodziną (czyli Dick, ja i Buła w wózku) na spacer i po zakupy. Wracając ze spaceru zaczęło tak niesamowicie wiać, że w pewnym momencie całkowicie straciłam kontrolę nad wózkiem. Po prostu Buła prawie że pofrunęła przed siebie, a ja widziałam jak przez mgłę jak podążają za nią metalowe tarcze znaków drogowych powyrywane z miejsc, w których standardowo były przymocowane. Cudem udało się Dickowi podbiec do wózka i go w porę przechwycić. I od tej pory, mając w pamięci to wydarzenie nie wybieramy się już do sklepu całą rodziną, gdy na dworze wiatr, wichury jakieś… No chyba, że mamy pewność, że wózek będzie dostatecznie dociążony zakupami ;)

Irlandia Pogoda deszcz

Mit #3 w Irlandii zawsze pada deszcz.

Deszcz, deszcz, deszcz – to było moje pierwsze skojarzenie z Irlandią, zanim jeszcze dowiedziałam się, że będziemy tu mieszkać. Wszyscy mówią o tym jak na wyspach pada (wrzucając, zresztą słusznie Irlandię i Wielką Brytanię do jednego worka). Także zaraz po przylocie w absolutnej panice zakupiłam kalosze i dobrą kurtkę przeciwdeszczową, w której, jak to Dick podsumował, wyglądam jak rybak wybierający się na połowy. Paradoksalnie do dziś nie mamy parasola, bo miało tu tak tragicznie padać i wiać (o czym za chwilę), że parasole miały być zbędne. Dick powiedział, że prawdziwy Irlandczyk nie używa parasola, bo szkoda tworzywa. A prawda jest taka, że moje kalosze użyłam dokładnie 2 razy od kiedy tu mieszkam. Ale żeby było jasne… gdy baaardzo mocno pada to zazwyczaj nie wychodzę z domu. Chyba, że naprawdę muszę ;)
Oczywiście deszcz w Irlandii pada. Pada w trochę inny sposób niż na kontynencie. Głównie dlatego, że pogoda jest niezwykle nieprzewidywalna. Wygląda to w taki sposób, że na przykład rano jest piękne słońce. Nagle w przeciągu kilku minut niebo potrafi się niesamowicie zachmurzyć. Równie błyskawicznie może wtedy lunąć wielki deszcz (bywa i taki, jakby ktoś lał wodę wiadrami na przechodniów). Ale po 15 minutach po deszczu nie ma już śladu. Równie gwałtownie wychodzi słońce, a na niebie pojawia się piękna tęcza. I tak w kółko. Jednym słowem codzienna pogodowa ruletka.
Ale prawda jest też taka, że ogólny trend zależy od pory roku. Ponieważ mniej więcej od lutego do września deszcze czasem są, a czasem ich nie ma. I jest dużo (stosunkowo ;) słońca. Ale koło października zaczyna się jesienio-zima i wtedy robi się bardzo deszczowo i depresyjnie. Dni są krótkie, zachmurzone niebo jest paskudnie szaro bure, wiatr wiele z prędkością światła, deszcz pada poziomo… W powietrzu unosi się atmosfera zniechęcenia. Żywioły przejmują kontrolę nad ludzkimi nastrojami. No ale czyż jesień na kontynencie nie wygląda równie depresyjnie? Zresztą wszystko zależy od nastawienia. Poznałam Irlandczyków, którzy autentycznie lubią taką pogodę. Nie zapomnę, jak kiedyś odwiedził nas landlord. To był luty. Przyniósł nam nową mikrofalówkę, ponieważ stara niemal spłonęła podczas przygotowywania popcornu (tak na marginesie to było dokładnie w walentynki). Na dworze było deszczowo, zimno i wietrznie. Podczas krótkiego small talku (oczywiście o pogodzie ;) nasz landlord – rodowity Irlandczyk, zapatrzył się przez chwilę z autentycznym rozmarzeniem w okno i wyrzekł: „Jak ja lubię siedzieć w domu i patrzeć jak tak pada i wieje wiatr.” Ot i co, o gustach się nie dyskutuje ;-)

Pogoda w Irlandii huragan

Co lubię w irlandzkiej pogodzie?

Ok, zgodzę się, że w Irlandii często wieje, pada i nie ma dużych różnic temperatur. Osobiście nie lubię upałów i nie opalam się bo moja skóra ma tylko dwa warianty kolorystyczne – biały lub czerwony ;) Także na co dzień nie cierpię z tego powodu, że Irlandia to nie Hiszpania. Zwłaszcza, że pogoda w Polsce też nie rozpieszcza non stop. Ale muszę przyznać, że po półtorej roku mieszkania tutaj mam takie chwilę, kiedy chciałabym, żeby było trochę cieplej. Zwłaszcza, gdy patrzę na przykurzone kartony z sandałami, których mam kilka par. I jakoś nie wyobrażam sobie ich tu kiedykolwiek założyć.
Ale jako gorliwa wyznawczyni motta – „Always look on the bright side of life” w stylu Monty Pythona postanowiłam znaleźć jakąś pozytywną konkluzję tego tekstu. Irlandzka pogoda jest tak niesamowicie nieprzewidywalna, że daje mi to nadzieję, że absolutnie wszystko w życiu jest możliwe. Nieraz byłam świadkiem wielkiej ulewy, która w oka mgnieniu ustępowała miejsca dla pięknego, słonecznego dnia z cudownymi obłoczkami na błękitnym niebie. W tym momencie gdy piszę tekst, świeci słońce. A gdy przed godziną zaczynałam pisać lało jak diabli. Zapewne gdy będę go edytować pogoda będzie na zupełnie innym etapie.
Wszystko to moje osobiste spostrzeżenia z perspektywy mieszkanki Dublina. Powszechnie mówi się, że na wschodzie wyspy nie jest aż tak źle jak na zachodzie. Ale nie jestem w stanie potwierdzić, czy to prawda, czy mit ;)

Pogoda w Irlandii deszcz

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*