Pomysł na prezent… dla siebie

z Brak komentarzy

Pierwsze Święta, które pamiętam? Mam może 5 lat i jestem w domu moich. Dużo ciotek i wujków. Duży stół. Jedzenie. Wesoła atmosfera. Potem dzwonek do drzwi. Mama mówi: to chyba Gwiazdor – schowajmy się! Chowam się ze strachu przed niejakim Gwiazdorem. A potem idziemy zajrzeć pod choinkę… spod której wyciągam moją pierwszą lalkę Barbie. I to z dzieckiem w wózku! Jeśli mnie dobrze znasz, to wiesz, że miłość do macierzyństwa to nie moja bajka… Ale miłość do prezentów została mi na zawsze. 

Zgadzam się, że Święta to coś więcej niż prezenty i nowa Barbie. Choć powiedzmy szczerze – nowa Barbie na przełomie lat 80/90 w Polsce to było coś. A ja jeszcze przez wiele lat na takie skarby mogłam liczyć tylko z okazji Świąt lub urodzin. Pewnie dlatego do dziś prezent to dla mnie coś wyjątkowego. Choć nie jestem już tą małą dziewczynką i mogę sobie kupić coś miłego i ładnego bez okazji. I wykorzystuję to bardzo często. 

Jednak, w tym roku poczułam całą sobą tęsknotę za magią prezentów świątecznych. Zwłaszcza, że w dobie pandemii dni są tak podobne do siebie. Spotkania z bliskimi są rzadkie. Towarzyszy im przy okazji emocjonalny roller coaster… Czy się uda? Czy się nie uda? Będziemy zdrowi? Czy nie? Rodzinne Święta 2021 wiszą na włosku i pewnie nie dojdą do skutku. Smuci mnie to. Antidotum na kryzys? Terapia. Podczas której uczę się między innymi czerpać z tych dobrych wspomnień z dzieciństwa oraz sprawiać sobie prezenty. I o tych prezentach dla siebie chcę dziś napisać. 

Prezent marzeń

Problem z prezentami jest taki, że lubię dostawać dokładnie to, co mi się podoba. Także powiedzenie „dobre intencje” i „nie rzecz się liczy”, to w moim odczuciu kiepskie wymówki. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek postanowił mi coś podarować… Zwłaszcza, jeśli było to coś co sam chciał dostać. 

Kiedyś już o tym pisałam (a może mówiłam w podcaście, lub na Instagramie), że często dajemy innym to, co sami chcielibyśmy dostać. I to jest błąd! Apeluję – kupmy to lepiej sobie. Zróbmy sobie prezent! Nie dawajmy go przyjaciółce, która grzecznie podziękuje i nie będzie wiedziała co z tym zrobić. Kto w dzisiejszych czasach ma miejsce na szafę na nietrafione prezenty? Kto lubi te wyrzuty sumienia, które pojawiają się za każdym razem, gdy otwieramy szkatułkę z biżuterią i po raz kolejny musimy powiedzieć bolesne nie – srebrnej bransoletce z czarnymi kuleczkami od męża, na rzecz złotej bransolety z kamieniami półszlachetnymi idealnie dopasowanymi do naszych czakr, którą kupiłyśmy sobie same. O nietrafionych książkach nie wspomnę. Nie bolą mnie tak bardzo tylko dlatego, że wiem, że można je wykorzystać jako zastępstwo dla złamanej nogi łóżka. 

Prezentownik pełen pięknych prezentów 

Dlatego w duchu radykalnego self care zapraszam Cię na prezentownik, który nie tyle ma Cię skłonić do zakupów, co zainspirować do zrobienia swojej listy. 😊 Choć może mamy podobne gusta i potrzeby i coś z tej listy sprawi, że Twoje serce zabije mocniej. Czerp do woli, baw się dobrze, kupuj rozsądnie i przede wszystkim ciesz się tą rzeczą jak dziecko. Tego z całego serca Ci życzę – radości i beztroski. Nawet, jeśli miałaby być tylko od Święta! 

ŚWIECE

Kocham świece i uważam, że nie da się ich mieć za dużo. Zwłaszcza, że jest to produkt, który ciągle jest w użyciu i to nie tylko w chłodne wieczory. Dwa lata temu spędziłam cały weekend przeklikując się przez niemal wszystkie strony, które Google zaproponowało mi na hasło – naturalne świece (prawdziwa historia!). Był też moment, gdy sama robiłam świece z wosku sojowego. Co nauczyło mnie doceniać pięknie wykonane i doskonale palące się świece, które można kupić. 😉  Od kiedy mam dziecko moje serce bije mocniej nawet na widok świec LED (zwłaszcza, że moja wyobraźnia płonie na widok mojej córki w pobliżu świec).  Zwłaszcza, jeśli stoją w ładnych świecznikach. I przyznam, że piękna, ciekawa oprawa świeczki, to jest dla mnie słowo klucz. 

Gdzie kupić takie piękne świece? 

Naturalne świece polskiej produkcji, które bardzo lubię to te stworzone przez markę Biotika. Zamknięte w prostych, brązowych słoiczkach. Najbardziej lubię ich bezzapachową święcę o nazwie „naturalny spokój”, choć mam ochotę zamówić wszystkie zapachy w testowych woskach.  W tym roku dziewczyny z Biotiki stworzyły wyjątkową świecę Jasmine Rose we współpracy ze znaną astystką Aleksandrą Morowiak. Można ją kupić w zestawie z pięknym kolażem. I to jest według mnie idealny pomysł na prezent. 

Jeśli chodzi o świece zapachowe, to zakupy online mogą być ryzykowne. Przed pandemią chodziłam na ekscytujące wprawy do TkMaxx (ach, co to były za emocje). 😉 Teraz zapachy kupuję online.

Od dwóch lat mam wielką ochotę kupić świece zapachowe kultowej marki Parks London w sklepie internetowym WestwingNow (8). I w tym roku wiem, że się skuszę! Zapachy cytrusowe to coś co nie może zawieść. Zresztą w tym sklepie internetowym – siostrzanym projekcie klubu zakupowego Westwing przepadłam już nie raz, jeśli chodzi o piękne rzeczy… Kupiłam tam pierwszą rzecz do mojego mieszkania w Monachium, nie mając pojęcia kiedy i gdzie uda nam się je wynająć… Dlatego do dziś wisi u mnie w salonie i przypomina o tym, że kiedyś mieszkałam nad morzem. 😉 

Na kolejne urodziny obiecałam kupić sobie świecę wykonana przez rodzinną, polską markę Zoa Concept (2). Ich betonowe osłonki w przepiękne wzory kuszą mnie od kiedy je po raz pierwszy zobaczyłam. Mają także świece stworzone we współpracy ze znanymi graficzkami. 

Kiedyś na pewno kupię sobie też świece z innej małej, polskiej marki Green Dragonfly. Naturalne świece wlane w porcelanowe, minimalistyczne i wykonane z czułością miseczki, to jest coś, co idealnie wpasuje się w klimat każdego święta.  

Pomysł na prezent

KSIĄŻKI 

Książki są dobre na wszystko. I choć uważam, że to artykuł 1szej potrzeby i nie należy ich kupować tylko od święta, to nie może zabraknąć ich w prezentowniku. Jednak książki na prezent dla siebie to nie te, które czytam na co dzień, ale albumy – tzw. coffee table books oraz książki z przepisami. 

Jakie tytuły mam na aktualnej liście marzeń?  

Mam wielką ochotę na nową książkę Nigelli Lawson. Choć chętnie kupiłabym i te starsze, bo ich nie mam. W tej najnowszej Nigella podobno nie tylko dzieli się przepisami, ale snuje w niej opowieści. Brzmi idealnie na długie jesienno – zimowe wieczory… Jak i te letnie spędzane na balkonie. 

Na mojej liście są też dwie książki polskich młodych autorów:  Rozkosznego (1) i nowa Jadłonomia z polskimi smakami. Oraz kilka nowych pozycji Jamiego Oliviera, którego książki bardzo lubię nie tylko za przepisy, ale także za zdjęcia. I właśnie o to chodzi mi w tej kategorii – o książki do smakowania zmysłami. 

Na mojej liście jest też pewna nietypowa pozycja… Album wydany w tym roku pt. „Free” ze zdjęciami znanego tancerza Sergeija Polunina (gorąco polecam obejrzeć na YT jego interpretację popularnego hitu Take me tu Church). Myślę, że może to być również uczta dla zmysłów!

Podsumowując – książki, które nie tylko się czyta, ale także dotyka i ogląda. Coś na kształt analogowego Instagrama. Bardzo brakuje mi czegoś, co byłoby poza ekranem, ale dawało tę przyjemność oglądania pięknych obrazków. Czysty relaks… I idealny duet z zapaloną świecą. 

BIŻUTERIA 

Od kilku lat mam pewną małą tradycję. Jako prezent na Święta kupuję sobie biżuterię. Wszystko zaczęło się od bransoletki marki Orska (7), która ma zawieszkę w kształcie tabletki z napisem Dreams. Była dla mnie symbolem hasła – słowa na 2019 rok. I tak faktycznie się stało. 2019 rok był dla mnie czasem spełniania marzeń. Tych drobnych i tych, które wdawały się nieosiągalne (jak spotkanie Gabora Mate na warsztatach w Londynie). Zachęcona tym wydarzeniem postanowiłam na Gwiazdkę 2019 kupić sobie kolejną symboliczną biżuterię. Tym razem był to wisiorek od Ani Kruk z małym żółwiem. Miał on symbolizować życie we własnym tempie – niespieszność – kiełkującą wtedy w trendach ideę slow life. Jak się okazało, w 2020 roku cały świat zwolnił. Oczywiście nie twierdzę, że przez mój wisiorek… Ale pomyślałam, że ta tradycja ma moc i będę się ją kontynuować co roku. Zwłaszcza, że bardzo lubię biżuterię. 

Co mam na swojej liście na 2021 i pewnie kolejne?

Kolczyki od Ani Kruk (4). Duże koła w kolorze czerwono zielony. Co mogą symbolizować? Wolność, radość i beztroskę. Jednak na mojej liście wymarzonych prezentów, z której mam nadzieję i postanowienie czerpać nie tylko przy okazji prezentów na Boże Narodzenie jest kilka innych marek biżuteryjnych made in Poland. 

Z ekscytacją oglądam od czasu do czasu kolczyki marki Kopiszka (6). Piękne, duże koła, ale także małe kółka z zawieszkami – ręki, czy kobiecego ciała. Także ciekawe naszyjniki z charakterystycznymi motywami. Niewykluczone, że jednak znajdą się w tym roku pod moją choinką. W końcu to potężne symbole samoakceptacji i piękna. 

Wspomniana wcześniej Orska stworzyła w tym roku niezwykle ciekawą kolekcję Gelato (7), w której podobają mi się bransoletki z kamieniami dobranymi do czakr. Ciekawy symbol i nietypowa biżuteria. 

W ogóle kamienie półszlachetne to jest to, czego wypatruję od dłuższego czasu. Ich piękne kolory i tajemnicza symbolika przyciągają mnie niczym magnes. Dlatego od jakiegoś czasu zastanawiam się nad prostym w formie pierścionkiem Bubles tworzonym przez Trzpiotkę. Robione na zamówienie w małej, polskiej maufakturze. 

Myślę także o naszyjniku od Iluzja Jewellery. Na mojej liście jest wisiorek z zawieszką małego jednorożca. Niewątpliwie coś, czego pozazdrościłaby mi moja córka… Ale dla mnie to symbol wiary w marzenia i pewnej dziecięcej wrażliwości. Być może idealny prezent na 40-ste urodziny? 😉 Zobaczymy. 

PRODUKTY PAPIERNICZE

Pod koniec tego osobliwego prezentownika muszę zamieścić jeszcze kilka pomysłów na papiernicze prezenty. Mam słabość do pięknych notesów. Rok temu na święta zrealizowałam małe, długo skrywane przed samą sobą marzenie o brush letteringu, czyli kaligrafii. Przyznam, że nie miałam pojęcia od czego zacząć, ale pomyślałam, że nie może mnie to blokować. Kupiłam pierwszy lepszy podręcznik do kaligrafii dla początkujących na Amazonie i zestaw pisaków znanej japońskiej marki Tombow. Jak się później zorientowałam zestaw pisaków był dla profesjonalistów 😉 Ale nie żałuję, że zaczęłam. Po drodze poznałam kilka małych, polskich marek, które robią wysokiej jakości zeszyty ćwiczeń do brush letteringu, z których do dziś korzystam. Ktoś mi polecił Devangari Art (5). Te zeszyty ćwiczeń są świetne!  Tworzy ona też piękne zeszyty w kropki z autorskimi okładkami. Mam już kilka, ale wiem, że to idealny adres, aby kupić sobie coś pięknego na notatki. 

Polubiłam też duże zeszyty na spirali od Pani Swojego Czasu. Idealne do kreatywnych zabaw, a w dodatku ze świetnym papierem (co jak się okazuje jest kluczowe dla kondycji pisaków). Ostatnio trafiłam też w Internecie na coś, co mnie bardzo zaintrygowało… Zeszyt kreatywny od Mroux (3). Kusi 😊 Dlatego zamieszczam na mojej liście prezentów. 

Przyznam szczerze, że chętnie wróciłabym też za jakiś czas do marki Moleskine. Na razie rezygnuję z kalendarza, ale notes…zawsze może się przydać. Poza tym legenda, według której sam Ernest Hemingway z nich korzystał nadal jest żywa w mojej głowie.  

VINYLE

Na koniec czas na vinyle – moją nową miłość! W tym roku kupiłam sobie odtwarzacz płyt vinylowych co samo z siebie było dla mnie spełnieniem marzeń. Oczywiście rozumiem, dlaczego świat poszedł do przodu… Skrzypiący pod igłą kurz i potrzeba ciągłego wstawania po kilku piosenkach, aby zmienić płytę to jest coś co mogło motywować do szukania bardziej zaawansowanych odtwarzaczy. 😉

Dlatego vinyle to dla mnie coś dodatkowego, od czasu do czasu, kiedy mam ochotę na pewien unikalny klimat. I dlatego płyty naprawdę wolę kupować sama. W tym roku myślę o czymś z piosenkami w duchu Świąt Bożego Narodzenia – może jakieś interpretacje Siniatry? W 2022 nowa płyta Arctic Monkeys, jeśli okaże się być muzyką dobrą do słuchania na gramofonie w długie wieczory. Zobaczymy.

Czy pakować prezent dla siebie?

Długo uważałam, że prezent kupiony samej sobie nie musi być jakoś specjalnie zapakowany. Zbędne formalności… Dlatego zazwyczaj pomijałam ten staroświecki koncept. Zamawiałam, obrywałam karton z taśmy klejącej i rzecz była moja. Ale w tym roku, tak jak pisałam – mam ochotę na magię Świąt w pełnej okazałości i zamierzam pięknie zapakować prezenty także te dla siebie. 😊 Szukam już pięknego papieru i przeglądam inspiracje na pakowanie prezentów. Bo w końcu na tym chyba polega magia świąt? Że są trochę bardziej uroczyste i staranne, choćby w tych małych delatach? 

Jestem bardzo ciekawa czy Ty masz listę prezentów dla siebie?

A może kochasz niespodzianki i wcale nie musisz ich potem trzymać w dodatkowej szafie? ;)

Jeśli znasz i kochasz marki pięknych świec, biżuteryjne lub papiernicze – podziel się w komentarzu! Może zachwyciła Cię ostatnio nowa muzyka? Wszystko, co otula, rozczula i pomaga świętować ważne momenty bardzo mile widziane w poleceniach, także tych mailowych czy na Instagramie. :)

Dobrych Świąt Ci życzę!  

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?