Powrót do pracy czy praca marzeń?

z 2 komentarze

Wrócić do pracy, którą wykonywałam przed urodzeniem dziecka i emigracją?

Czy zmienić wszystko o 180 stopni – zaryzykować i szukać wytrwale pracy marzeń? A potem zrobić wszystko, żeby zacząć ją wykonywać?

Te pytania frapują mnie od dłuższego czasu. Uwierają coraz mocniej od kiedy wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, wyemigrowałam z Polski i przerwałam pracę w korporacji.

W wyniku splotu nie do końca zależnych ode mnie okoliczności znalazłam się w punkcie wyjścia. Znów dopadło mnie pytanie, na które ponad 10 lat temu, zaraz po maturze nie znalazłam dobrej odpowiedzi.

Jaki zawód wybrać?

Pamiętam dobrze, co dawno temu poradził mi jeden z moich najbliższych wujków: „Idź na ekonomię”. Wujek lubił praktyczne i bezpieczne rozwiązania. Dla mnie brzmiało to wtedy jak wyrok. Zwłaszcza, że szczerze nienawidziłam liczb (choć może po prostu ich nie rozumiałam). Dlatego wybrałam studia humanistyczne. Z miłości do sztuki, kultury i języka… Zupełnie bezużyteczne na rynku pracy.

Po studiach była pierwsza praca.

Trochę z przypadku, trochę ze szczęścia. Byłam ambitna, głodna sukcesu i pieniędzy. Były szybkie awanse. Coraz lepsze firmy. Działy marketingu. Korporacje. Szum w uszach podczas jazdy windą na najwyższe piętra lśniących biurowców w Warszawie. Były samodzielnie zarobione pieniądze, zakupy bez sensu, życie „jak w Madrycie” (chociaż w Warszawie). Ale temu wszystkiemu towarzyszyło nieustanne zmęczenie, frustracja, zgorzknienie i poczucie niedopasowania.

Dwie zmiany życiowe odstawiły mnie na bocznicę kariery.

W jednym roku pojawiło się dziecko, a zaraz po nim emigracja.

Może gdybym została w Warszawie to po rocznym urlopie macierzyńskim wróciłabym do pracy?

Może gdybym emigrowała nie mając dziecka to kontynuowałabym karierę w branży w Dublinie?

Może. To tylko domysły.

W rzeczywistości zdecydowałam się „odpocząć”. Zostać z dzieckiem w domu. Choć nie mam dalekosiężnych planów bycia najlepszą w okolicy Hausfrau (czyli panią domu)…

 

Powrót do pracy czy praca marzeń

Powrót do pracy?

W tej wybrzmiewającej głucho pustce, która towarzyszyła początkom emigracji uświadomiłam sobie, że nie chcę już wykonywać podobnej pracy do tej, którą miałam. Uświadomiłam sobie, że będąc matką nie chcę już spędzać większości czasu w pracy. Ale nie chcę też być pełnoetatową matką przez następne kilkanaście lat.

Pojawiły się pytania.

Kim tak naprawdę jestem?

Czego w życiu zawodowym tak naprawdę chcę?

I gdzie są moje pieniądze?

Raz po raz pojawia się jeszcze pytanie, czy rozpoczynanie wszystkiego od początku ma jakikolwiek sens. Bo przecież studia, kilka lat pracy, doświadczenie… Może nie było tak źle? Bo im dłużej nie pracuję, tym bardziej blakną niemiłe wspomnienia z korporacji. W pamięci zostają tylko chwile spędzane z fajnymi ludźmi na lunchach, pachnący świat kosmetyków kolorowych, premia roczna i kawa z ekspresu robiona w przerwie między jednym super ważnym projektem, a drugim.

Praca marzeń?

Mimowolnie wstąpiłam na trudną i żmudną ścieżkę poszukiwań pracy marzeń.

Uwierzyłam autorom amerykańskich poradników naćpanych odorem wszędobylskiego sukcesu, głoszącym wszem i wobec, że wszystko jest możliwe.

Od roku szukam uparcie tej mojej ścieżki, jednej jedynej. Jak świnia trufli (w tej metaforze stawiam nacisk na trufle, jako symbol czegoś ukrytego, rzadkiego i bardzo cennego, nie na podobieństwo do świni ;).

W akcie desperacji wpisałam ostatnio w google hasło – praca marzeń. Miałam nadzieję, że może wyszukiwarka wyrzuci mi jakiś znak, niczym list w butelce znaleziony na brzegu morza. Wyskoczył tekst o tym jak znaleźć pracę marzeń. Autorka nieznanego mi do tej pory bloga przekonywała żarliwie, że to całkiem proste. Sama uświadomiła sobie jakiś czas temu, że praca marzeń to copywriting na freelansie (pracuje z domu, pisze kiedy chce i dostaje za to pieniądze). Jak przystało na dobrą corpywriterkę nakreśliła sprawnie swoją historię od nieszczęśliwej pracownicy korporacji do szczęśliwej i spełnionej freelancerki. Brzmiało kusząco. Ale gdy moje pierwsze emocje opadły, znów pojawiła się pustka w głowie. Przecież ja nie chcę być copywriterem freelancerem. To nie moje marzenie.

Bo choć wszyscy mamy podobne pragnienia, to przecież marzeń tysiące. I tych wymarzonych ścieżek kariery też jest bez liku. 

Poszukiwania pracy.

Czasem mam wątpliwości, czy praca marzeń to nie ściema. Czasem myślę, że „kombinuję, jak łysy koń pod górę”. Czasem jestem tak zmęczona zmianami, że chcę szybkich i łatwych rozwiązań.

Ale ciągle szukam swojej drogi. Pracy marzeń. Czyli zajęcia satysfakcjonującego i pochłaniającego moje myśli i serce. Ale dającego przestrzeń dla rodziny i przeprowadzek. I pieniądze.

Szukam rozwiązań.Tropów mam wiele. Niektóre sprowadzają mnie na mielizny. Ale niektóre popychają do przodu ku nowym ciekawym zakątkom.

Ten tekst powstał pod wpływem kilku rozmów, paru listów i różnych lektur, dzięki którym uświadomiłam sobie, że nie jestem jedyną osobą na tym globie, która ma taki „problem”.  Podobno 80% pracujących osób nie jest zadowolona ze swojej pracy. Nie znam dokładnych statystyk dotyczących matek wracających na rynek pracy, czy emigrantek, które muszą na nowo odnaleźć się na zupełnie nowym rynku pracy (i do tego w obcym języku). Ale wiem, że to grupy „narażone” na tego typu pytania i poszukiwania.

Dlatego postanowiłam dzielić się z Tobą tropami, na które trafiam podczas własnych poszukiwań pracy marzeń. Jeśli masz ochotę bierz i konsumuj to co będę Ci serwować w tym cyklu. Znajdziesz wiele różnych historii i dróg. Może jest pośród nich coś, co stanie się Twoją mapą i pomoże Ci dotrzeć do celu, jakim jest Twoja praca marzeń?

Na dobry początek polecam Ci dużą dawkę inspiracji i merytorycznej wiedzy…

PRZECZYTAJ! 

Niezwykle inspirujący artykuł Agnieszki Kawuli o zmianie życia, kariery, kraju, relacji (na niezwykle inspirującym portalu o rozwoju zawodowym lub zmianie ścieżki zawodowej job-choice.net).

KLIKNIJ TU I PRZECZYTAJ ARTYKUŁ  

Jeśli ciągle nawiedzają Cię myśli „czy warto jest cokolwiek zmieniać” to lektura obowiązkowa.

 

Co Ty na to?

Znasz te pytania? A może masz ten proces za sobą?

Jeśli wróciłaś do pracy, zaczęłaś wykonywać swoją pracę marzeń to podziel się receptą na sukces!

Napisz o tym w komentarzu lub napisz do mnie.

KONIECZNIE 🙂