Książka „Bogaty albo biedny?”, T. Harv Eker.

z Brak komentarzy

Jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczałabym, że będę polecać Ci amerykański poradnik uczący jak „myśleć jak milioner”… I mimo, że chcę Ci dziś polecić książkę „Bogaty albo biedny? Po prostu różni mentalnie.”, którą napisał T. Harv Eker, to zastrzegam, że nie straciłam resztek zdrowego rozsądku ;).

Dlaczego zaczęłam czytać książkę „Bogaty albo biedny?”, której autorem jest T. Harv Eker?

Lubię poradniki. Choć kiedyś wstydziłam się tej przypadłości. Do czasu, gdy nauczyłam się z nich tego, że głupotą jest wstydzić się tego co się lubi robić (jeśli tylko nie krzywdzi się tym innych osób). Zgodzę się, że poradnik poradnikowi nie równy. Zdarzają się lepsze i gorsze książki, bo przecież piszą i eksperci i pseudoeksperci. Z drugiej strony każda z nas ma swoje wymagania i standardy i to co dla jednej może stanowić wartościową wiedzę, dla drugiej będzie tylko oklepanymi sloganami. Wiem, że nie każdy się ze mną zgodzi, ale taki jest dziś mój punkt widzenia.

Mimo wszystko staram się nie traktować poradników jako źródeł wiedzy objawionej. I staram się filtrować autorów, po których książki sięgam. Ale zdarza mi się kupić coś pod wpływem impulsu i dopiero później przecierać oczy ze zdumienia patrząc na historię zakupów w mojej ulubionej wirtualnej księgarni ebookpoint (przyznam szczerze, że od kiedy wyjechałam z Polski prawie wszystkie ebooki kupuję właśnie tam).

Jednym z takich „zdziwień” była opisywana przeze mnie dziś książka „Bogaty albo biedny”. Kupiłam ją pod wpływem chwili na początku tego roku. Była jakaś hiper promocja. Przeglądałam dostępne w niższej cenie tytuły i tak właśnie wpadałam na tę książkę.

Co mnie podkusiło, aby ją kupić?

Na pewno nie okładka… Przyznam szczerze, że jest dość tandetna (zwłaszcza litera „o” przerobiona na pokrętło od sejfu).

Może zachęcił mnie tytuł? Trochę banalny, ale mógł mnie przez moment zaintrygować.

Myślałam, że recenzje innych osób, ale chyba niekoniecznie, bo książka dostała taką sobie notę w mojej ulubionej księgarni…

Tak naprawdę sięgnęłam po nią ze względu na temat. Już od jakiegoś czasu chciałam się nim zająć, ale ciągle było coś ważniejszego. Liznęłam co nieco podczas zeszłorocznego mastermindu mając do czynienia z dziewczynami siedzącymi w „przekonaniach na temat pieniędzy” po pachy. Później jeszcze po szkoleniu z Soul Coachingu chciałam się zapisać na szkolenie z Money Coachingu u Celestyny Osiak, ale znów jakoś rozminęłam się z tematem…

I dopiero teraz do niego wróciłam. Właśnie za sprawą tej książki.

Książka bogaty albo biedny t . harv eker

Moja szczera opinia na temat książki „Bogaty albo biedny? Po prostu różni mentalnie.”

Książka mnie zaskoczyła. Pozytywnie. Jest konkretna. Zawiera sporo konkretnej wiedzy na temat przekonań odnośnie pieniędzy. A do tego jest napisana z poczuciem humoru.

Czego chcieć więcej na dobry początek przygody z tematem mentalności bogacza?

Co więcej autor (jak sam się przedstawia) jest amerykańskim milionerem. Nie zawsze tak było, ponieważ startował od przysłowiowego zera. Co ciekawe swoje pierwsze duże pieniądze zarobił sprzedając sprzęt fitness (a nie wiedzę objawioną na temat umysłu milionera). Dlaczego o tym piszę? Ponieważ często trafiam w sieci na szkolenia czy kursy związane z tym tematem. Niestety większość z nich jest prowadzona przez osoby, które wiedzę o bogactwie znają tylko z amerykańskich poradników (takich jak ten). Można by się spierać, czy szewc bez butów może chodzić czy nie. Dla mnie nauczanie czegoś, czego samemu się nie doświadczyło jest mało wiarygodne… Z drugiej strony możesz powiedzieć, że wierzę gościowi, który wygląda jak skrzyżowanie Davida Hasselhoffa z Ridgem z „Mody na sukces”, który pisze o sobie, że jest bogaty… No cóż, nie mam podstaw mu nie wierzyć. Zwłaszcza, że to co pisze brzmi sensownie.

Książka jest podzielona na dwie główne części.

W pierwszej z nich, autor przedstawia teorię dotyczącą rozpoznania swojego schematu pieniędzy. Krótko i treściwie przeprowadza czytelnika przez podstawy związane z tematem przekonań.

Wszystko opiera się na zasadzie, że:

Programowanie prowadzi do myśli,

myśli prowadzą do uczuć,

uczucia prowadzą do działań,

działania prowadzą do wyników.”

Tak właśnie autor wyjaśnia wagę myślenia w procesie bogacenia się. Temat poparty jest wieloma przykładami z życia wziętymi. Czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Każdy etap zakończony jest konkretnymi ćwiczeniami, które można wykonać samodzielnie, aby rozpoznać swój własny schemat pieniędzy.

W drugiej części autor książki „Bogaty albo biedny” podaje 17 zestawów najpopularniejszych „myśli o bogactwie”. W każdym z tych zestawów konfrontuje przeciwstawne myśli bogatych i biednych. Jak sam zaznacza w części pierwszej – te zestawy mogą być przejaskrawione. Nie mają na celu poniżania biednych, ani gloryfikowania bogatych. Pokazują po prostu różnice w myśleniu jednych i drugich.

Dla mnie zarówno pierwsza jak i druga część książki stanowiła zbiór całkiem ciekawych odkryć na własny temat. O ile temat przekonań jest mi znany, o tyle własnymi przekonaniami dotyczącymi pieniędzy nigdy szczególnie się nie zajmowałam. Dlatego też, trudno jest mi stwierdzić, czy ktoś, kto siedzi już jakiś czas w tym temacie znajdzie w tej książce coś przełomowego dla siebie. Możliwe, że będzie to dla niego tylko nudna powtórka z tematu.

Osobiście znalazłam w tej książce kilka zaskakujących stwierdzeń. Przyznam szczerze, że nigdy nie myślałam, że mogę mieć problem ze schematami dotyczącymi pieniędzy. Nigdy nie miałam jednego z bardziej popularnych przekonań, że bogaci są chciwi albo, że pierwszy milion trzeba ukraść. Czytając tę książkę uświadomiłam sobie, że poza tymi powszechnie przytaczanymi przykładami jest jeszcze wiele innych programów, które faktycznie tkwią w mojej głowie. Udało mi się też zrozumieć dlaczego wydaję pieniądze jak szalona (wyskakują z mojego portfela, jakby trwał w nim ciągły pożar…). Pierwszy raz w życiu zetknęłam się też na spokojnie z tematem inwestowania pieniędzy.

Do tej książki przekonała mnie jeszcze jedna kwestia. Autor nie sprzedaje w niej wiedzy na temat zmiany przekonań jako magicznej różdżki, za sprawą której stan konta zmienia się natychmiast. Ok, często przytacza przykłady ludzi, którzy zmienili swoje programy i dzięki temu zaczęli się bogacić, ale są to zazwyczaj przykłady ludzi, którzy w zarabianie pieniędzy wkładają sporo pracy. I właśnie praca jest kluczem do sukcesu. Oczywiście, że na potrzeby sprzedaży (nie tyle książki, co dalszych szkoleń prowadzonych przez T. Harva Ekera) jest wiele historii cudownego sukcesu, ale jasno jest też powiedziane, że pieniądze biorą się z pracy.

Dlatego też mogę śmiało polecić Ci tę książkę. Nie ma w niej łatwych przepisów na miliony. Prawda jest taka, że trwała zmiana myślenia, które pociągnęło by za sobą zmianę zachowań to nie jest bułka z masłem. I samo przeczytanie tej książki nie sprawi, że na koncie pojawią się miliony.

Komu polecam książkę „Bogaty czy biedny?”, którą napisał T. Harv Eker?

Polecam tę książkę przede wszystkim osobom, które nie miały wcześniej do czynienia z tematem przekonań odnośnie pieniędzy i bogactwa. Jeśli jesteś osobą sceptycznie nastawioną do amerykańskich poradników z sukcesem w tle to ta książka może Cię zdenerwować.

To jest klasyk gatunku – amerykański poradnik, napisany przez gościa, który na co dzień zajmuje się szkoleniem ludzi ze zmiany programów myślowych na temat pieniędzy.

Wiem o tym, ponieważ autor bardzo często wspomina o swoich szkoleniach. W jednej z recenzji tej książki zetknęłam się z opinią, że jest to przesada. Osobiście nie mam z tym problemu. Mam świadomość, że książka powstała, aby kreować autora jako eksperta. Przy okazji zawiera jednak dużą dawkę dobrze podanej wiedzy. Każdy dobry sprzedawca wykorzystuje własną książkę do sprzedaży swoich produktów. A po przeczytaniu tej książki nie mogę mieć za złe autorowi, że robi wszystko, aby zarabiać jak najwięcej pieniędzy…

Masz ochotę kupić tę książkę? ZAJRZYJ TUTAJ


KIEDY KOLEJNY WPIS? 

Jeśli chcesz się dowiedzieć o kolejnym wpisie na blogu, zapisz się na newsletter.

Dam Ci znać, kiedy pojawi się kolejny post :).

ZAPISZ SIĘ

TEN POST ZAWIERA LINKI AFILIACYJNE.

O co chodzi? Nie bój się, nic Ci nie grozi, linki afiliacyjne nie gryzą 😉 Pamiętaj też, że nie wpływają na moje opinie – polecam tylko te książki, które szczerze mi się podobają. Decyzja zawsze należy do Ciebie.