Książka Miki Brzezinski „Moja pasja. Moja rodzina”.

z Brak komentarzy

Przeczytałam tę książkę ponad rok temu. Wzięłam ją do ręki przez zupełny przypadek. Zapoczątkowała serię niesamowitych zmian w moim życiu. Dzięki tej książce pierwszy raz udało mi się zyskać zdrowy dystans do sytuacji, w której znalazłam się po urodzeniu dziecka. Zrozumiałam jedno, że w życiu nie można mieć wszystkiego na raz.

Dlaczego zaczęłam czytać książkę Miki Brzezinski?

Dostałam tą książkę w prezencie urodzinowym od teściowej. Brzmi jak przepis na katastrofę 😉 Ale muszę oddać mojej teściowej jedno – trafiła z tym prezentem jak mało kto. I wiem, że nie zrobiła tego przypadkiem. Przyznała mi się, że sama najpierw przeczytała tę książkę (więc zapamiętaj sobie ten patent, gdy będziesz wybierała się do kogoś na urodziny – zawsze możesz wziąć coś z półki i zapakować w ładny papier ;).

Także podeszłam do tej książki z ambiwalentnym uczuciem. Bo z jednej strony nie zawsze zgadzam się z moja teściową, a z drugiej sama kiedyś chciałam kupić tę książkę. Pracowałam wtedy w korporacji. Odbywałam jedną z niezliczonych wycieczek po galerii handlowej mającą na celu szybką i skuteczną poprawę nastroju. Buszowałam akurat po empiku wodząc wzrokiem po książkach na niewielkim regale z napisem – biznes. I tak natrafiłam na dobrze mi znane nazwisko Brzezinski. Od lat podziwiałam profesora Zbigniewa Brzezińskiego. Znałam go jako wielkiego stratega, „naszego” człowieka w Białym Domu, wyzwoliciela Polski z komunizmu. Moi rodzice zawsze z wielką estymą wypowiadali się o nim. A, że od dziecka oglądałam z nimi wszystkie programy polityczna – publicystyczne, wiedziałam dobrze o kim mowa. Wiedziałam też, że profesor ma córkę, która napisała jakiś czas temu książkę i która jest popularną dziennikarką w amerykańskiej telewizji. Dlatego chwyciłam tamtego dnia książkę Miki Brzezinski i pobieżnie przeczytałam krótki opis na okładce. Swoją drogą to musiała być inna książka, niż ta, którą teraz opisuję, ponieważ pierwsze wydanie książki „Moja pasja. Moja rodzina” ukazało się w j. polskim w 2014 r. Ale to nie ma do końca znaczenia. Wtedy coś mi nie zagrało. Zbyt „amerykańskie” dla mnie było. A ja gardziłam wtedy wszystkimi amerykańskimi poradnikami, w których królowały przepisy na łatwy życiowy sukces. Kłóciło się to z moim światopoglądem (zawierającym się w zdaniu – „Życie jest k**** ciężkie”). Dlatego odłożyłam na miejsce ten poradnik i zamiast niego kupiłam w empiku opasły tom zatytułowany „Marketing” P. Kotlera. To było coś bardziej na moim poziomie i zdecydowanie bardziej miało mi się w życiu przydać. Jak na ironię „Marketing” Kotlera do dziś stoi na moim biurku nieprzeczytany, a książka Miki Brzezinski i tak trafiła w moje ręce. I jak już zaczęłam ją czytać, to nie mogłam się oderwać. Serio.

Mika Brzezinski książka

Moja szczera opinia na temat książki Miki Brzezinski.

Książka niezwykle wciąga. Została napisana przy udziale „ghost writera” (Daniela Paisera, którego nazwisko widnieje na okładce trochę mniejszym drukiem). I nie da się ukryć, że historia jest opowiedziana jak najlepsza sensacyjna opowieść i czyta się ją naprawdę przyjemnie. Gdy czytałam tę książkę moje dni wypełnione były po brzegi obowiązkami takimi jak: karmienie piersią, sprzątanie (żeby jaśnie Buła nie miała do czynienia z zabójczymi zarazkami), gotowanie dla siebie i rodziny i chodzenie na spacery. A mimo tego czytałam kiedy tylko się dało. Czytałam podczas karmienia Buły. Nawet, jeśli wymagało to ode mnie wykonania przedziwnej konstrukcji, aby Buła nie wytrąciła mi książki z ręki machając rączkami i nóżkami. Czytałam w łazience (to akurat jest zawsze dobre miejsce na czytanie ;). Czytałam wieczorami i rankami, kiedy jeszcze Dick nie wyszedł do pracy. A jak nie czytałam myślałam tylko o tym kiedy znów będę mogła poczytać. Książka wypełniła mi w całości trzy dni z życia. Przy okazji przypomniałam sobie, że czytanie to jedna z najmilszych memu rozumowi rozrywek. Jednym słowem same plusy 😉

Nie chcę zdradzać tu fabuły, bo odebrałabym Ci dużą przyjemność z czytania. Jednak chciałabym opowiedzieć o kilu wątkach, które mnie osobiście najbardziej poruszyły.

Historia kariery Miki Brzezinski.

Motywem przewodnim książki jest kariera zawodowa autorki. Mika nie ukrywa, że miała dobrze zaplanowaną ścieżkę zawodową od młodości. Marzyła o pracy reporterki telewizyjnej i bardzo wytrwale ją realizowała. I sama przyznaje, że niekiedy zatraciła się w tym marzeniu ignorując zupełnie swoje zdrowie czy rodzinę. To jest zbiór lekcji, które wyciągnęła z błędów, które wiele ją kosztowały. Osobiście uważam, że ta szczerość stanowi największą wartość opowieści. Udaje jej się przy okazji obalić mit związany z karierą zawodową. Taki, że nie wszystko da się załatwić przez znajomości (choć nie ukrywa, że one są pomocne) i ciężką pracą. Rynek pracy jest tak złożony, że na pewne okoliczności nie można mieć wpływu. I dlatego warto swoje życie postawić na dwóch filarach. Tym drugim filarem dla Miki jest rodzina.

Historia Miki Brzezinski jako matki.

Rodzina i macierzyństwo to drugi niezwykle ważny aspekt w życiu Miki Brzezinski. Jasno pisze o tym, że rodzina była dla niej równie ważnym celem co praca. Od młodości miała zaplanowane życie „jak z amerykańskiego obrazka” – cudowny mąż, dwójka dzieci, dom z ogródkiem. W centrum tego obrazka ona – piękna, wysportowana, zadbana, uśmiechnięta pani idealna i spełniona. Mika opowiada w książce, jak bardzo życie zweryfikowało te marzenia. I choć ma kochające córki i wspierającego męża, to jednak jasno daje do zrozumienia, że wypracowanie takiego modelu kosztowało ich wiele kompromisów. I że wspomniany przed chwilą obrazek nijak się ma do rzeczywistości, w jakiej musi odnaleźć się ambitna pracująca matka (w dodatku reporterka telewizyjna). Książka rozpoczyna się od jednej z najbardziej dramatycznych sytuacji w jej życiu. Gdy pędzi do szpitala z malutką córeczką, z którą przed chwilą spadła ze schodów. Czytając tę historię z małą Bułą u boku autentycznie drżałam z przejęcia. Nie musiałam sobie za bardzo wyobrażać, jak mogła czuć się matka w takiej sytuacji. Może dlatego książka mnie tak bardzo poruszyła?

Mika obserwująca swoich rodziców.

To jest wątek poboczny. Jednak osobiście znalazłam w nim wiele bardzo cennych wskazówek. Mika wyraża się z ogromnym szacunkiem o swojej matce. Z dużą uwagą analizuje związek swoich rodziców. Opisuje układ jaki panował między jej rodzicami. Kariera polityczna jej ojca – profesora Brzezinskiego, była okupiona wyrzeczeniem się kariery przez jej matkę,  która była artystką-rzeźbiarką. Przez wiele lat zajmowała się trójką dzieci oraz prowadzeniem domu, znosząc cierpliwie częste wyjazdy męża i obowiązki związane z jego pracą. Jednak Mika jasno daje do zrozumienia, że jej matka miała dużo większe ambicje niż bycie „panią domu”. Niezwykle podobał mi się wątek, w którym wprost napisała, że jej rodzice planując swoje życie negocjowali. Każdy z nich z szacunkiem podchodził do aspiracji drugiego. Jej matka, rozumiejąc potrzeby swojego męża świadomie zdecydowała się odłożyć swoją artystyczną karierę  na pewien czas. Jednak jej mąż zobowiązał się w odpowiednim czasie zrekompensować jej to. Przyznam, że jako „żona swojego męża” dzięki tej historii mogłam spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i zadać sobie kilka ważnych pytań.

Te trzy wątki, które się ze sobą nawzajem splatają stanowią pewną spójną i szczerą historię. Historię kobiety z jej ambicjami, marzeniami i ograniczeniami. Dla mnie osobiście była to niezwykle cenna historia. Zwłaszcza, że czytając tę książkę sama znajdowałam się w sytuacji, w której nijak nie potrafiłam sobie poradzić z rolą matki, żony i kobiety zadowolonej ze swojego życia. I ta książka dała mi wtedy nową, bardzo potrzebną perspektywę.

Komu polecam książkę Miki Brzezinski?

Książka była napisana przede wszystkim z myślą o czytelniczkach. I to o kobietach, które są w jakimś punkcie swojej kariery zawodowej. Takich, które właśnie zadają sobie pytanie czy da się pogodzić pracę na wysokich obrotach z macierzyństwem na full etat? Lub takich, które zabrnęły w jakąś ślepą uliczkę w swojej karierze i zastanawiają się jak z niej wyjść. Również takich kobiet, które właśnie rozpoczynają swoją karierę zawodową. Mika dzieli się z każdą z nas swoją autentyczną historią pełną życiowych zakrętów. To książka dobra dla kobiet na różnych etapach ścieżki zawodowej. Ale nie tylko. Moja teściowa (która jest na emeryturze i takich pytań sobie już nie zadaje) odnalazła w tej książce po prostu niezwykle ciekawą historię.

Osobiście czytając tę książkę siedziałam zakopana po uszy w ogromnej frustracji, wynikającej z tego, że zajmowałam się Bułą na pełen etat. Miałam wtedy wrażenie, że gdzieś obok właśnie odjeżdżał ostatni pociąg do mojej życiowej kariery. Ta książka, a właściwie Mika Brzezinski opowiadająca swoją historię dała mi dużo wsparcia. Przede wszystkim pomogła mi zrozumieć, że na wszystko w życiu jest odpowiedni moment. I że nie muszę się spieszyć. Bo kariera mi nie ucieknie, jeśli zrobię sobie przerwę. Bo robienie czegoś ponad swoje siły nie daje gwarancji, że nagle nie wydarzy się coś niespodziewanego. Ta książka dała mi dużo siły. Dlatego polecam ją także Tobie.

 

 

Lubisz czytać listy?