Teoria i praktyka.

z Brak komentarzy

TEORIA jest PIĘKNA. 

Zawsze. I pachnie nowością. W nutach głowy unosi się aromat wiosny.

Jest jak szept, który uspokaja.

Teoria uskrzydla i motywuje. Snuje plany i podsyca marzenia. Zwłaszcza, jeśli wypływa z pięknych i zadbanych ust, lub wypisana jest modną czcionką na kartach pachnącej nowością książki.

Przez teorię można nie przespać nocy. To proste. Teoretycznie obejrzymy tylko ten ostatni film… A w nim 10 minut soczystych słów i niezawodny przepis na doskonałe życie… I wcale nie będziemy miały ochoty na więcej.

Och Teorio, gdybyś tylko potrafiła zatrzymać czas! Pozwól mi proszę, siedzieć wygodnie w fotelu przez całe życie… Mogłabym cię wtedy z rozkoszą wchłaniać… zdanie po zdaniu, uśmiechając się łagodnie, oddychając z ulgą mając pewność, że zawsze wszystko będzie dobrze… 

Teoria – niebo na ziemi. Bo wszystko jest możliwe, w teorii…

Ale jest jeszcze ta druga. Praktyka. Ona psuje całą zabawę. 

PRAKTYKA jest PRZYBRUDZONA.

Wygląda jak kalosze świnki Peppy w trakcie zabawy w kałuży. Pachnie potem. Angażuje system nerwowy w 100 %. Wymaga zaangażowania. Nigdy nie pyta o czas i miejsce. Po prostu wchodzi z impetem w życie i każe reagować na to, co się wydarza. Pobudza całe ciało, pochłania bez reszty, często zostawia bez tchu. Dzięki niej śpi się głęboko. Choć nie zawsze. Gdy nieźle zamiesza i na chwilę odpuszcza pozostawia niepewność, która angażuje wszystkie myśli, a one nie zawsze pozwalają zasnąć! 

Och Praktyko, czy nie mogłabyś trochę łagodniej? Zapowiadać się listem albo emailem? Mogłabym wtedy gruntownie przygotować się na to, co przynosisz… Czy możesz dziś pójść gdzieś indziej? Najlepiej do kogoś innego, z kim nie mam do czynienia ani na co dzień ani od święta…

 

Teoria i praktyka

Oczywiście trochę przesadzam… 

Możesz się domyślić, że jestem z tych, co wolą życie wewnętrzne i lubią spędzać czas na czytaniu książek. Są i tacy, którzy wolą mierzyć się z życiem na bieżąco i widzieć rezultaty. Oni zamienili by słowa, mówiąc zapewne, że teoria jest nudna i nikomu do niczego nie potrzeba, a praktyka to po prostu życie. Koniec kropka.

Ilu ludzi tyle teorii, zwłaszcza na temat życia…

Mam świadomość, że są to skrajne podejścia. 

Gdzieś po środku życie zamienia się w TANIEC.

Można zaprosić do niego TEORIĘ i PRAKTYKĘ. I uczyć się krok po kroku łapać rytm. W pełnym gracji tańcu Praktyka nie depcze Teorii nadając ostre tempo, które ledwo można znieść. Jak to zrobić? Skoro melodia co jakiś czas się zmienienia? Czy wystarczy nieustannie tańczyć, ćwiczyć, próbować, wracać do Teorii i szukać tej, która w danym momencie podpowiada najlepsze dla serca tempo? Czy od czasu do czasu można na chwilę się zatrzymać, aby wsłuchać się przez chwilę w Teorię i nadać rytm Praktyce?

Pewnie można.

Na pewno w teorii.

W praktyce, wiadomo, różnie bywa…

U mnie najczęściej dominuje styl dowolny, łatwo daję się porwać chwili, zapominam o sekwencji kroków, a gdy już jestem niezwykle zmęczona, siadam pod ścianą i szukam odpowiedniej teorii na kolejny raz. I coraz bardziej lubię tańczyć i coraz lepiej łapię rytm, choć daleko mi do mistrzostwa. 

Jak jest u Ciebie?

Wolisz Teorię czy Praktykę? Czy uczysz się tańczyć z gracją? :*

Napisz w komentarzu, zajmie Ci to niecałą minutę!


Ten tekst powstał pod wpływem kilku pięknych teorii o akceptacji tego co przynosi życie i życia, które przyniosło ostatnio kilka niespodzianek, takich jak na przykład… awaria zmywarki i pralki (w przeciągu dwóch tygodni). W teorii akceptacja jest niczym cudowny balsam na wszystkie problemy… A w praktyce mam ochotę zapytać ze złością – jak to możliwe? Wiadomo, życie… jak to mawiał Jon Kabat Zinn, „Piękna katastrofa”. ;)


Chcesz otrzymać powiadomienie o nowym tekście?

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ (tu). 


Spodobało Ci się?

Bądź odważna i podziel się tekstem. ;)

Skorzystaj z poniższych przycisków lub wyślij link do tekstu komuś, kogo znasz. :*

Spodobało Ci się? Podziel się choć z jedną osobą... Zajmie Ci to tylko kilka sekund. :*

Lubisz czytać listy?