Czas na wiersz W. Szymborskiej „Szkielet jaszczura”.

z Brak komentarzy

Cześć. Dziś będzie krótko. W miarę.

Nie będzie youTuba i innych bajerów. Będzie wiersz. I trochę moich przemyśleń. W odwrotnej kolejności 😉

Jest weekend, jest wiersz.

Dziś Szymborskiej „Szkielet jaszczura”.

Dziś jest dość szczególny weekend. Moje myśli miotają się jak obłąkane po głowie.

Nie ma wątpliwości, że naczelną rolę przejął strach. I choć staram się zaprząc do boju całą brygadę pozytywnych myśli, to póki co batalion dowodzony przez strach wygrywa. Ma dobre doświadczenia. Jest zaprawiony w boju. Dlatego potrzebuję jakiejś sprytnej sztuczki.

Dlatego sięgnęłam po wiersz. Choć mi się trochę nie chciało.

Dlaczego piszę o strachu? Bo siedzę właśnie w Monachium, dzień po wielkiej strzelaninie w mieście.

Nic mi się nie stało. Ale to wydarzenie było dla mnie jak kropla goryczy, która przelewa kielich. Ale o tym dokładnie napiszę Ci za chwilę.

Poezja jest dobra na wszystko.

Zanim przejdę do tekstu wiersza pozwól, że dokończę opowiadać Ci osobistą historię. Bo to dowód na to, że poezja jest dobra na wszystko.

Sięgnęłam przed chwilą po „pierwszy lepszy” wiersz. Bardziej z obowiązku niż z własnej chęci.

Nie będę Ci ściemniać, że jak mi źle, to zawsze siadam i czytam wiersze. Nie. Jestem kobietą z krwi i kości, o zasadnej masie ciała, która sprawia dość duży opór wobec ruchu. Tak to sobie tłumaczę (zamiast myśleć, że jestem leniwa 😉 ).

Krótko mówiąc – znam świetnie teorię – wiem co powinnam zrobić, żeby poczuć się trochę lepiej. Ale nie zawsze to robię. Ale dziś zrobiłam. Głównie dlatego, że mam zobowiązanie – w weekend jest wiersz na blogu 🙂

I to zobowiązanie pomogło mi skupić myśli na czymś innym. I to jest właśnie ten mały spryt, o którym przed chwilą pisałam. Sięgnęłam po wiersz.

Otworzyłam tomik Szymborskiej. Wiedziałam, że Pani Wisława mnie nie zawiedzie.

Jej wiersze są genialne. Pozornie proste i lekkie, ale kryją tyle warstw. Mistrzyni potrafiła tak dobierać słowa, że choć lekkie w formie, mają niesamowitą moc.

Jej poezja jest dla duszy i umysłu tym, czym supefood dla ciała.

Mistrzyni słowa Wisława Szymborska.

I nie myliłam się.

Pani Wisława Szymborska wierszem „Szkielet Jaszczura” pomogła mi powrócić myślami na właściwe tory. Pomogła mi przegonić strach.

Przeczytałam ten wiersz i uśmiechnęłam się. Choć nie jest to stricte wiersz komediowy. Ale połączenie formy z treścią sprawia, że wyczuwam lekką ironię i kpinę. Sprawa błaha – szkielet jaszczura. Pewnie w muzeum? Od razu widzę ten obraz.

Ale po przeczytaniu całości nie jest mi do końca do śmiechu. Słowo po słowie, zaczynam się jakoś tak bardziej prostować i brać do siebie cały przekaz.

Zwłaszcza w momencie, gdy czytam słowa:

„Czcigodni Zgromadzeni,
za mało mózgu, za duży apetyt,
więcej głupiego snu niż mądrej trwogi –”

Czytam z większą powagą ten wiersz do końca. Tym wierszem Pani Wisława daje mi prztyczka w nos.

Pokazuje palcem (choć przecież nie dosłownie), na co zwrócić uwagę. Dziś. Jutro. W życiu. Jeśli chcę być Człowiekiem, a nie wymarłym gadem.

I znów chce mi się czegoś więcej, niż siedzenia w kącie i biadolenia nad własnym losem. I mam apetyt na dużo więcej niż czekolada z bakaliami i lody waniliowe.

Tego mi dziś było trzeba. Mam nadzieję, że Tobie ten wiersz też się dziś na wiele zda.

Tyle ode mnie. Czas na wiersz.

Wiersz "Szkielet jaszczura" Wisława Szymborska

 

Wisława Szymborska “Szkielet jaszczura”

 Tekst wiersza zamieszczam na podstawie źródeł dostępnych w Internecie.

Kochani Bracia,
widzimy tutaj przykład złych proporcji:
oto szkielet jaszczura piętrzy się przed nami –

Drodzy Przyjaciele,
na lewo ogon w jedną nieskończoność,
na prawo szyja w drugą –

Szanowni Towarzysze,
pośrodku cztery łapy, co ugrzęzły w mule
pod pagórem tułowia –

Łaskawi Obywatele,
przyroda się nie myli, ale lubi żarty:
proszę zwrócić uwagę na tę śmieszną główkę –

Panie, Panowie,
taka główka nie mogła przewidzieć
i dlatego jest główką wymarłego gada –

Czcigodni Zgromadzeni,
za mało mózgu, za duży apetyt,
więcej głupiego snu niż mądrej trwogi –

Dostojni Goście,
pod tym względem jesteśmy w dużo lepszej formie,
życie jest piękne i ziemia jest nasza –

Wybitni Delegaci,
niebo gwiaździste nad myślącą trzciną,
prawo moralnej w niej –

Prześwietna Komisji,
udało się raz
i może tylko pod tym jednym słońcem –

Naczelna Rado,
jakie zręczne ręce,
jakie wymowne usta,
ile głowy na karku –

Najwyższa Instancji,
cóż za odpowiedzialność na miejsce ogona –

Wszelki wypadek 1972

 

Jestem ciekawa, jak Ty odbierasz ten wiersz? Co Tobie dał?

Daj znać w komentarzu lub napisz do mnie 🙂

Pozdrawiam Cię serdecznie, gdziekolwiek teraz jesteś.