Rozmowa z Santi.

z Brak komentarzy
Zapraszam na wywiad z Santi – kobietą o wielu obliczach, której znakiem rozpoznawczym jest ogromne serce i entuzjazm, a także głęboki zmysłowy głos. Santi jest filozofką, seks-coachem oraz ekspertką od zarabiania na blogu. Prywatnie jest także mamą i emigrantką mieszkającą na co dzień w Berlinie.
Poznałyśmy się przez internet. Niby przypadkiem, choć swoimi produktami trafia w punkt w moje potrzeby.

W dzisiejszej rozmowie chcę skupić się na tym, co Santi kręci najbardziej. Czyli na seksie.

Dlaczego taki temat? Wbrew pozorom seks to coś więcej niż chwila namiętności zakończona w najlepszym wypadku ekstazą. Jako matka dwuletniego dziecka (czytaj osoba mająca deficyt czasu i energii) łapię się na tym, że czasami myślę sobie -„Seks? Nie, dziękuję. Mam już dziecko.”. Do czasu gdy nie poznałam Santi, która o miłości wie chyba wszystko, myślałam, że to tylko moja przypadłość i że nie bardzo da się coś z tym zrobić. Nic bardziej mylnego…
 

ZAPRASZAM CIĘ NA ROZMOWĘ Z EKSPERTKĄ OD DOBREGO SEKSU. 

Santi sex coach
Santi (fotografia Barbara Bogacka)
Arabella: Witaj Santi. Niezmiernie cieszę się, że przyjęłaś zaproszenie do rozmowy. 
Santi: To ja dziękuję. Zaszczyt. Więcej kobiet pragnie rozmawiać ze mną publicznie o konwersji, lejkach sprzedażowych i online marketingu. To takie bardziej pewne i bardziej modne. Tym bardziej się cieszę, że wybrałaś ten trugi temat – trudniejszy, bo osobisty i intymny.
 
A: Krótko Cię przedstawiłam na początku artykułu. Tak odbieram Cię ja – baczna obserwatorka Twoich poczynań, czytelniczka Twoich newsletterów i pilna kursantka. Czy chciałabyś coś jeszcze dodać na początek, aby czytelniczki lepiej Cię poznały? 
S: Może dodam tylko, że zawsze się zawstydzam przy takich przedstawieniach. Mnóstwo superlatyw. Dziękuję. Myślę, że mam też swoje cienie – jestem np. okrutnie niecierpliwa, przez co wszystko dzieje się u mnie szybko albo wcale. Ale to chyba każdy tak ma – dwie strony medalu. Ucieszyło mnie natomiast to, że „trafiam w Twoje potrzeby” – to znaczy, że swoją pracę wykonuję dobrze.
 
A: Dlaczego zostałaś seks-coachem? 
S:  Niektórzy od zawsze interesują się sportem, inni literaturą. Ja od zawsze interesowałam się seksem i to również w znaczeniu wszelkiej wiedzy medycznej (np. zależność od hormonów), technicznej (ćwiczenia dna mięśni miednicy) czy para-duchowej (tantra). Pisałam na ten temat przez 9 lat bloga w pełnym sekrecie. Potem pojawiło się dziecko, zaczęłam przeżywać swój własny kryzys życia intymnego. Odnalazłam sex-coachingowe źródła i… o dziwo dużo już wiedziałam. Chłonęłam jednak dalej wszystko, co tyczyło się spadku libido, zerwanego kontaktu z naszym własnym ciałem, stawiania dobrych granic, identyfikowania potrzeb, budzenia wyobraźni erotycznej, szukania swojej własnej erotycznej estetyki i języka. Odkryłam, że ten świat jest jeszcze bardziej bogaty niż kiedykolwiek mogłam sądzić. Sekretny blog w tym czasie został shackowany i musiałam się zastanowić, co dalej… W przypływie ułańskiej fantazji otworzyłam firmę, postanowiłam zająć się sprawą zawodowo, jako akademicki filozof dołączyłam do odpowiednich stowarzyszeń i przeszłam kurs amerykańskiej seks-coach Kim Anami. Od razu zaczełam pracować w ramach bezpłatnych godzin, aby zdobyć to co najważniejsze – doświadczenie. Potem było jeszcze uczenie się online marketingu na potrzeby firmy i wiele innych perypetii.
 
A: Lubisz seks?
S: Uwielbiam seks. Jest źródłem mojej życiowej energii. Co wcale nie znaczy, że zawsze i w każdych warunkach mam  na niego ochotę. Bywa, że moja relacja z ciałem czy własnym pożądaniem jest „skomplikowana”.  Zresztą ja rozumiem sferę erotyczna szerzej – jako zmysłową przyjemność i budowanie relacji przede wszystkim z samą sobą. I o takim właśnie rozumieniu seksualności wolę mówić.
 
A: Czy kobiety lubią seks?
S: Sądzę, że tak. Gdy trafia w ich preferencje, które one same miały okazję rozpoznać. Co bywa wciąż zbyt rzadką sytuacją.
 
A: Ile powinno się uprawiać seksu w miesiącu? Czy są jakieś statystyki? I czy w ogóle jest sens, aby się do nich przyrównywać?
S: Nie ma statystyk „norm” – normą jest wszystko to, na co godzą się dorośli partnerzy świadomie. Są statystyki dotyczące krajów, ale traktowałabym je raczej żartobliwie niż serio. Ale jeśli już pracuję z kobietą, to lubię ją pytać, ile i czego chciałaby doświadczać – właśnie tak mierzalnie. Więc może zachęcam do tworzenia własnych wizji statystyk, a później szukania sposobów na ich realizację, która będzie satysfakcjonowała obojga partnerów. I jeszcze może pikantna wisienka: są przypadki w których projekt 31/1 czyli miłość każdego dnia przez okres miesiąca może przynieść ciekawe owoce. Nie dlatego, że się do czegoś zmuszaliśmy, ale dlatego, że byliśmy zmuszeni nauczyć się podniecać. Przecież to też jest jakiś rodzaj umiejętności, poprzedzony najczęściej fazą relaksacji (w wypadku kobiet). A czy go świadomie rozwijamy i dbamy o niego?
 
A: Czy jako doradca intymny spotkałaś się kiedyś ze stwierdzeniem, że zatrudnianie seks-coacha to już  przesada, bo seks powinien być instynktowny?
S: Tak. Spotykam się z takim stwierdzeniem głównie w sieci. Ale seks nie jest instynktowny, ponieważ nawet to wszystko, co wokół niego kręci się w naszej głowie – przekonania, półprawdy i mity, są swego rodzaju konstruktem społecznym czy inaczej – są efektem procesu socjalizacji. Bo przecież nie kopulujemy instynktownie z kim popadnie wtedy, gdy przychodzi nam na to ochota. Wiele naszych przekonań powstało jako zasłyszane czy zaobserwowane w dzieciństwie czy np. zostały sformułowane ze względu na promowane normy społeczne. Czy zatrudnianie sex-coacha to przesada? Trudno powiedzień. Jeśli ktoś da sobie kartę otwartości i zainwestuje w poszukiwania czy edukację w tym temacie sam – pewnie może sobie poradzić świetnie bez. Choć zakładam, że proces ten będzie wymagał czasu i cierpliwości. Coache generalnie pomagają zaoszczędzić czas, służąc swoim doświadczeniem, za co pobierają gratyfikację finansową. To przecież zawód jak każdy inny, a skoro istnieje – to pewnie potrzebny.
 
A: Jak długo pracujesz jako doradca intymny?
S: Oficjalnie otworzyłam swoją praktykę w sierpniu 2014 roku i od tamtej pory pracuję stale w tym zawodzie. Choć obecnie to moje drugie źródło dochodu.
 
A: Kto i z jakimi problemami najczęściej zgłasza się do Ciebie?
S: Najczęściej chyba pojawiają się kobiety z kilkuletnimi dziećmi, które nieco zaskoczone przez nową sytuację, muszą się nauczyć swojego ciała i swoich potrzeb jeszcze raz. Drugim momentem jest czas menopauzy. Można więc powiedzieć, że kobiety zgłaszają się w okresach życiowej transformacji.
 
A: Czy podczas pracy z kobietami pojawiło się coś, co szczególnie Cię zaskoczyło lub jakiś temat, który bardzo często się powtarza?
S: Wiele tematów się powtarza, choć wydaje nam się, że to tak bardzo indywidualna kwestia. Niemiło zaskakuje mnie, jak wiele z nas wciąż myśli o seksie jako o małżeńskim obowiązku, albo tylko w kategoriach zobowiązania i przyjemności partnera. A przecież seksualność – gdy rozwijana na naszych warunkach – to i nasza przyjemność. Zresztą udane życie seksualne zaspokaja więcej potrzeb niż sądzimy, wcale nie tylko te seksualne. Potrzebę bliskości, relaksu, czasem nawet podziwu itd.
 
A: Jak wygląda praca z Tobą? Oferujesz zarówno kurs online, jak i sesje indywidualne. Czego można się spodziewać na takim kursie lub podczas spotkań z Tobą?
S:  Oferuję „Przewodnik Santi”, który jest pakietem nagranych warsztatów wraz z ebookiem i materiałami audio oraz konsultacje indywidualne. Przez ostatni rok ten przewodnik był takim wzmocnieniem, utrwaleniem pracy indywidualnej i był do nabycia tylko przez klientki. Obecnie wprowadzam warsztatowe spotkania online na żywo dwa razy w miesiąc, które można wykupić w abonamencie na kwartał lub pół roku. Szukam takiego formatu, który nie tylko przyniesie zmianę, ale pomoże ją utrwalić. Łatwo na nowo dać się porwać fali namiętności, ale zbudować nowy nawyk, nawyk dbania o własną seksualność i rozwijania się w tym obszarze to dłuższa praca. Czego się spodziewać podczas spotkań? Na pewno pytania o to, jakie chcesz mieć życie erotyczne. Nie o jakim życiu marzy partner, nie wyobrażenie tego  życia przekazywane przez rodzinę czy środowisko albo media, ale o Twoje pragnienia. Będziemy je razem odsłaniać, nazywać, odkrywać Twoją tożsamość seksualną wraz z estetyką, w której gustujesz. Najważniejszą relacją, którą natomiast będziemy wzmacniać, stanie się ta z samą sobą i swoim ciałem.
 
A: Usłyszałam w jednym z Twoich podcastów bardzo zaskakujące stwierdzenie, że „najlepszy seks to ten, który zaspokaja najwięcej pozaseksualnych potrzeb”. Przyznam, że zbiłaś mnie z tropu, bo miałam przekonanie, że dobry seks to po prostu ten zakończony orgazmem. I że seks to seks – zwykły akt cielesny, a nie jakaś głębsza filozofia (trochę Cię prowokuję specjalnie, bo przecież jesteś filozofką ;). Powiedź mi, jakie potrzeby poza seksualne może zaspokajać dobry seks?
S: Już trochę o tym mówiłam. To bardzo mocne stwierdzenie i ja usłyszałam je po raz pierwszy z ust seksuologa Marka Jasińskiego. Dobry seks to dla nas, a już szczególnie dla kobiet nie tylko seks zakończony orgazmem, ale właśnie taki, który daje poczucie akceptacji, bezpieczeństwa, bliskości, czułość, relaks, przyjemności itd.
 
Dobry Sex wg sex coacha
 
A: Czy da się do tego przekonać również partnera? Pytam, bo mam wrażenie, że mężczyźni traktują seks inaczej kobiety. Ale może to tylko stereotyp, który możesz obalić?
S: Myślę, że mężczyznom zależy na sataysfakcji i otwarciu partnerki. Jeśli droga do tego to np. rozmowy, wierzę, że wielu mężczyzn chętnie podejmie dialog. Chętnie też odpowie na potrzeby. Problem w tym, że my je naprawdę rzadko w zrozumiały sposób  komunikujemy… Zostawiamy wciąż zbyt wiele domysłom.
 
A: Teraz zapytam Cię jako matka dwuletniego dziecka, czyli osoba, która ma mało wolnego czasu na przyjemności i jeszcze mniej energii. Czy są jakieś sposoby na to, żeby mieć ochotę na seks bez względu na okoliczności?
S: Przede wszystkim najpierw wypocząć, potem pobyć samą, a dopiero potem myśleć o erotyce. Może brzmi to przewrotnie, ale trzeba zrozumieć, że wyżej od potrzeby erotycznej jest właśnie potrzeba snu czy nawet pobycia w spokoju samej. Jeśli one są niezaspokojone, seks może wydawać nam się przeszkadzajką. Stąd czasem się śmieję, że seks zawsze zaczyna się od organizowania swojego czasu i planowania – przede wszystkim wypoczynku.
 
A: Sama jesteś mamą. Czy macierzyństwo zmieniło Twoje podejście do seksu?
S: Oczywiście. Zainteresowałam się samym sex-coachingiem właśnie już jako mama, która przeżywała sama spadek libido i miała ogólnie przekonanie, że ta sfera życia to się chyba właśnie skończyła. Tylko ten nowy początek okazał sie prawdziwym darem. Gdy zaczęłam najpierw sama świadomie pracować z własnym życiem intymnym odkryłam jakie to bogactwo i że np. stale można się w tej materii rozwijać – indywidualnie oraz z partnerem. Myślę, że moja córka i jej narodziny były bezpośrednim bodźcem jakiegoś głębszego poszukiwania, poszukiwania czegoś poza medyczno-naukową wiedzą. Bo wierzę, że seksualność może na pewnym etapie prowadzić do duchowości.
 
A: Często pracujesz z kobietami, które zostały niedawno matkami? 
S: Tak, choć rzadko. Dla bardzo młodej matki priorytetem jest dziecko, a nie życie seksualne. Trafiają do mnie natomiast często mamy paro- i kilkulatków. Gdy chcemy coś odzyskać.
 
A: Czy Twoje klientki polecają Cię sobie nawzajem? Pytam o to, ponieważ interesuje mnie czy kobiety chętnie i otwarcie rozmawiają między sobą o seksie. Przyznam Ci się, że osobiście mam z tym problem, ale nie mam pojęcia czy jestem w większości czy w mniejszości?
S: Moje klientki bardzo chętnie mnie polecają ale swojemu zaufanemu gronu. Jeśli przeżywają poprawę, to wręcz są niesione na skrzydłach. Żalą się nawet czasem, że nie mogą o tym światu tak swobodnie opowiedzieć, jak by chciały. Dla mnie to jest w porządku i właśnie tak ma działać. Życie intymne ma pozostać intymne w zdefiniowanych dla każdego granicach. Ale na forum nie znajdziesz oficjalnych deklaracji, jak i komu pomogłam. Sama uważam, że jestem jak ksiądz. Nic nie mówię. Nawet nie przyznaję się, kto odwiedził mój wirtualny gabinet. To utrudnia promocję, ale ułatwia budowanie relacji pełnych zaufania. Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej.
 
A: Oprócz seks-coachingu na co dzień aktywnie zajmujesz się uczeniem kobiet jak „zarabiać jako bloger”. Skąd taki pomysł? Czy seks ma cokolwiek wspólnego z blogowaniem?
S:  Seks ma niewiele wspólnego z blogowaniem, ale umiejętność odsłonięcia się i pokazania kawałka siebie już tak. Ja osobiście zawdzięczam treningowi seks-coachingowemu pewność siebie oraz umiejętność wystąpień publicznych. To zabawa różnymi tożsamościami i wcieleniami ułatwiła mi wyjście na scenę. Ale to jeden z moich coachingowych sekretów.
 
A: Zauważyłam, że lubisz eksplorować nowe rejony, pokonywać granice i ciągle się rozwijasz. Masz już plany na kolejne lata?
S: Od kilku lat te same – zbudować mocną markę i firmę. Dobrze żyć każdego dnia. To niezmienne, reszcie daję się zaskoczyć.
  
A: Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę.

 

MASZ OCHOTĘ NA WIĘCEJ?

Zapraszam Cię na stronę Santi – lovebysanti.com

 

Jeśli ta rozmowa skłoniła Cię do przemyśleń, napisz o tym w komentarzu!

Jeśli spodobała Ci się ta rozmowa, udostępnij link dalej (zwłaszcza, jeśli znasz kogoś, kto jest zainteresowany tematem).

Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać.

Lubisz czytać listy?